Opublikowany w Recenzje

Faceci (nie) płaczą…

Męska półka…

…to nowy dział na moim blogu. Niedopieszczony kulturalnie mężczyzna zamienia się bowiem w jaskiniowca. Nie będę Wam tu jednak polecać typowych męskich rozrywek, takich jak polowanie, żeglowanie, czy delektowanie się trunkami. Nie spodziewajcie tu też recenzji komputerowych gier, filmów akcji, książek dla tak zwanych prawdziwych mężczyzn, czy rad jak dobrze wysmażyć stek.

Co tu zatem znajdziecie? Nie zabraknie krótkich rekomendacji filmów, książek i innych kulturalnych wydarzeń, które poruszą struny nawet największych twardzieli. Chciałabym Wam panowie zaproponować kilka „pozycji obowiązkowych”, które sprawią, że lepiej zrozumiecie własne emocje i świat. Mężczyznom od dziecka wmawia się, że powinni mieć serce ze stali i trzeźwo patrzeć na życie.  Moim zdaniem prawdziwy facet to taki, który czasem uroni łzę i nie wstydzi się okazywać uczuć. Zapraszam Was do męskiego świata.

Lista „pozycji obowiązkowych”

Numer 1.

Faceci (nie) płaczą...
Mój rower. Cała prawda o facetach

Film Mój rower w reżyserii Piotra Trzaskalskiego to historia, która przybliża losy trzech pokoleń mężczyzn i ich skomplikowane międzypokoleniowe relacje.

W roli Włodka — nestora rodu oglądamy legendę polskiego jazzu: Michała Urbaniaka, jego syna Pawła zagrał Artur Żmijewski, a wnuka Macieja — Krzysztof Chodorowski. Choć łączą ich więzy krwi i muzyczny talent, to nie potrafią znaleźć wspólnego języka. Kiedy więc za sprawą przypadku, los na nowo krzyżuje ich drogi, panowie nawzajem komplikują sobie życie. Paweł nie może wybaczyć ojcu jego grzeszków, nałogów i rodzicielskich zaniedbań, przy czym nie zauważa, że sam popełnił wobec własnej rodziny podobne błędy. Nic więc dziwnego, że z kolei jego syn Maciej ciągle się wobec niego buntuje. Młody mężczyzna solidaryzuje się za to z dziadkiem.

Faceci (nie) płaczą…

Kiedy Włodka po latach rzuca żona, Paweł za wszelką cenę i dla własnego świętego spokoju, chce pogodzić rodziców. Władek z kolei podchodzi do nowej sytuacji ze stoickim spokojem i filozoficznie pointuje, że…

sam ze sobą dawno by się rozwiódł, gdyby to było możliwe…

W filmie nie brakuje żartobliwych dialogów, które — mimo łez wiszących na rzęsach —wywołują uśmiech. Mój rower to bardzo nostalgiczny, melancholijny obraz: impresja o rodzinnych relacjach, ojcowskiej miłości, trudach znajdowania wspólnego języka i sile genów, które wcześniej lub później, ale zawsze dadzą o sobie znać. Geny to nie tylko podobne rysy twarzy, tembr głosu, przywary, ale też talenty. Warto o tym pamiętać.

Dlaczego polecam ten film? 

Kiedyś przeczytałam w jednej z książek Berta Hellingera, że mężczyzna, który nie ma oparcia w ojcu, nie utożsamia się z nim, będzie mieć trudności w relacjach i zbudowaniu szczęśliwej rodziny. Choć nie jestem przekona co do słuszności wszystkich mądrości Hellingera, to myślę, że w tym temacie ma trochę racji. Przynajmniej takie wnioski mogę wysnuć przyglądając się życiorysom różnych mężczyzn. No cóż, faceci niechętnie rozmawiają o uczuciach. Być może nie mają takiej potrzeby albo po prostu nikt ich tego nie nauczył. Czy to coś złego? Ten film pokazuje, że dialog jest potrzebny, bo dzięki niemu można lepiej zrozumieć nie tylko własnych rodziców, ale też siebie.

Opublikowany w Filmy, Recenzje

Sumienie milicjanta

Film „Jestem mordercą” w reżyserii Macieja Pieprzycy miał premierę w 2016 roku, ale ja obejrzałam tę produkcję całkiem niedawno, bo przy okazji pokazów filmowych na tegorocznej warszawskiej Script Fieście. 

Po seansie czułam się nieco skonfundowana — oglądając wcześniej trailer, spodziewałam się zupełnie innego filmu, a może trafniej: o kimś innym. Choć historia nakręcona przez Macieja Pieprzycę inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, a dokładniej postacią „Wampira” — seryjnego mordercy kobiet, który w latach 70’ grasował na Śląsku, to na pierwszy plan wysuwa się inny bohater — milicjant Janusz Jasiński. W tej roli oglądamy Mirosława Haliszewskiego, a postać Wiesława Kalickiego vel „Wampira” wykreował Arkadiusz Jakubik. Czytaj dalej „Sumienie milicjanta”