Opublikowany w Proza, Słowa

Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?

Alina nie miewa wątpliwości. Jak kocha to całym sercem, jak nienawidzi to całą sobą. Jeżeli coś jej nie pasuje, to mówi to bez ogródek. Jest szczera jak dziecko. Nie kalkuluje, po prostu robi swoje. Nonkonformistka w każdym calu. Jest transparentna — nie nosi masek. Czytaj dalej „Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?”

Opublikowany w Proza

Opowiadanie: Subiektywna mapa Warszawy

Witek czaił się za rogiem. Jak kot albo ktoś ścigany. Jak zawsze przyczajony i gotowy do skoku lub ucieczki. Ale wyglądał inaczej niż dawniej. Miał krótsze włosy ufryzowane jakąś błyszczącą pomadą i jasną, idealnie odprasowaną koszulę w kobaltową kratkę. Tak, widać ingerencję kobiety. Żadnych śladów olejnych farb na spodniach, skórzanych bransoletek na nadgarstkach, czy spranej bandany na szyi. Witek doszorowany, wymuskany i wystylizowany. Jakby wysterylizowany. Artystyczny nieład zamienił na stonowaną, zapożyczoną elegancję. Ale widać było, że dobrze się czuje w tym nowym uniformie. Alina poczuła coś w rodzaju zawodu, rozczarowania, ale szybko przywołała się do porządku. Czytaj dalej „Opowiadanie: Subiektywna mapa Warszawy”

Opublikowany w #3, FACEtownik

Gdzie są te jednorożce?

Gdzie są te jednorożce?— Najlepiej się to robi palcami. Można sobie, co prawda, skórę rozciąć, jak się trafi na jakiś ostry kant… Ale palcówka, mówię pani, to jest to co lubię najbardziej — powiedział pan Mietek.  I wskazującym palcem — o tym – zademonstrował pokryty białą mazią opuszek… o tym najszybciej się trafia do rowka. I fuga pierwsza klasa wychodzi – dokończył wykład z wysiłkiem i maznął porcję białej fugi między wrzosowymi kafelkami. Oczy wychodziły mu na wierzch i widać było, że jest już bardzo tym wszystkim zmęczony. Asmatyk, który podejmuje się położenia terakoty i zrobienia gładzi na ścianach sporego mieszkania wykazuje się prawdziwym heroizmem. Kaśka patrzyła na niego i czuła się podle. Jeżu! Bardzo podle. A wszystko dlatego, że chciała wyremontować mieszkanie prawie za darmoszkę i mieć jeszcze kasę na wyjazd na Kretę. Tymczasem on chciał parę groszy dorobić, więc raz dziennie, po totalnym zapyleniu organizmu, jechał do szpitala po dawkę hydrokortyzonu. Otrząsnęła się z zamyślenia i ryknęła: Czytaj dalej „Gdzie są te jednorożce?”