Opublikowany w Proza, Słowa

Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?

Alina nie miewa wątpliwości. Jak kocha to całym sercem, jak nienawidzi to całą sobą. Jeżeli coś jej nie pasuje, to mówi to bez ogródek. Jest szczera jak dziecko. Nie kalkuluje, po prostu robi swoje. Nonkonformistka w każdym calu. Jest transparentna — nie nosi masek. Czytaj dalej „Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?”

Opublikowany w Obrazy

Wrześniowe kwiaty

Wrześniowe kwiaty są wyjątkowe. Zachwycają nas feerią barw. Warto się nimi nacieszyć, podobnie jak ostatnimi letnimi promieniami słońca. Zamiast przetworów na zimę, portretuję kwiaty. Kolorowe fotografie będą mnie rozweselać w długie zimowe wieczory, a przy okazji bawię się w słowne skojarzenia. 

L o v e.jpg

Czytaj dalej „Wrześniowe kwiaty”

Opublikowany w Proza

Opowiadanie: Subiektywna mapa Warszawy

Witek czaił się za rogiem. Jak kot albo ktoś ścigany. Jak zawsze przyczajony i gotowy do skoku lub ucieczki. Ale wyglądał inaczej niż dawniej. Miał krótsze włosy ufryzowane jakąś błyszczącą pomadą i jasną, idealnie odprasowaną koszulę w kobaltową kratkę. Tak, widać ingerencję kobiety. Żadnych śladów olejnych farb na spodniach, skórzanych bransoletek na nadgarstkach, czy spranej bandany na szyi. Witek doszorowany, wymuskany i wystylizowany. Jakby wysterylizowany. Artystyczny nieład zamienił na stonowaną, zapożyczoną elegancję. Ale widać było, że dobrze się czuje w tym nowym uniformie. Alina poczuła coś w rodzaju zawodu, rozczarowania, ale szybko przywołała się do porządku. Czytaj dalej „Opowiadanie: Subiektywna mapa Warszawy”

Opublikowany w #4, FACEtownik

Opowiadania o miłości – FACEtownik

Doktorek miał na sobie zbyt duży kitel. Kiedy wstawał, długie białe rękawy zupełnie zakrywały mu dłonie. Stanął przed Kaśką w bezpiecznej odległości i świsnął przed oczami drewnianą szpatułką. Poły fartucha pofrunęły do góry. Wyglądał jak dyrygent, ale zamiast batuty miał… patyk od lodów.

— Proszę otworzyć usta i powiedzieć „a” — rozbujał się i stanął na palcach. Przechylił głowę i wydał kolejną komendę: — Teraz „i”. Taaa… Czerwone! — zawyrokował. I dodał: — Rozpinamy bluzeczkę. A teraz staniczek, żeby można było swobodniej oddychać.

Kaśka pomyślała, że może w ogóle nie powinna nosić stanika, skoro tak bardzo utrudnia oddychanie. Kiedy rozpinała guziczki, jego telefon komórkowy zaczął kręcić się po blacie biurka w rytm latynoskiej muzyki. Czytaj dalej „Opowiadania o miłości – FACEtownik”

Opublikowany w #3, FACEtownik

Gdzie są te jednorożce?

Gdzie są te jednorożce?— Najlepiej się to robi palcami. Można sobie, co prawda, skórę rozciąć, jak się trafi na jakiś ostry kant… Ale palcówka, mówię pani, to jest to co lubię najbardziej — powiedział pan Mietek.  I wskazującym palcem — o tym – zademonstrował pokryty białą mazią opuszek… o tym najszybciej się trafia do rowka. I fuga pierwsza klasa wychodzi – dokończył wykład z wysiłkiem i maznął porcję białej fugi między wrzosowymi kafelkami. Oczy wychodziły mu na wierzch i widać było, że jest już bardzo tym wszystkim zmęczony. Asmatyk, który podejmuje się położenia terakoty i zrobienia gładzi na ścianach sporego mieszkania wykazuje się prawdziwym heroizmem. Kaśka patrzyła na niego i czuła się podle. Jeżu! Bardzo podle. A wszystko dlatego, że chciała wyremontować mieszkanie prawie za darmoszkę i mieć jeszcze kasę na wyjazd na Kretę. Tymczasem on chciał parę groszy dorobić, więc raz dziennie, po totalnym zapyleniu organizmu, jechał do szpitala po dawkę hydrokortyzonu. Otrząsnęła się z zamyślenia i ryknęła: Czytaj dalej „Gdzie są te jednorożce?”

Opublikowany w Książki, Recenzje

Walentynki – okiem sceptyka

walentynki_koloW stronach, z których pochodzę mówi się dosadnie, że „Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy…” — no właśnie, kończy się oczywiście różnie, czasem dość gwałtownie i nieprzyjemnie. Mimo wszystko uważam, że jeżeli owa miłość się zdarza czy jak ktoś woli przytrafia, to warto podjąć rękawicę i trochę się poboksować z losem w imię romantyzmu. Z reguły pozostają bowiem po takim starciu jakieś miłe wspomnienia, czasem coś więcej. Jeżeli ktoś ma trochę talentu, to może nawet przekuć takie miłosne historie w jakieś literackie dzieło na miarę „Anny Kareniny”. Czytaj dalej „Walentynki – okiem sceptyka”

Opublikowany w Proza

Miłość?

 

notesNagość widziana w mętnym blasku świecy. Pokój podzielony poziomo na dwie strefy — po podłodze, łóżku, nogach krzeseł pełzają pojedyncze ogniki, a sufit, ściany, zarys szafy toną w mroku. Prababka nieboszczka gapi się z portretu.

Niby nie ma pośpiechu, cała noc przed nimi. Dlaczego jednak noc, a nie dzień? Niby nie ma wstydu. Wnętrze nie patrzy na nich beznamiętnym okiem przypadkowego obserwatora. Prześcieradło nie parzy hotelowym chłodem. Żaden szelest, oprócz odgłosu wiatru w polu, nie zakłóca im spokoju. Dlaczego więc jest tylko woda, jeśli mogłoby być wino? Niby nie ma rozczarowania. Trzeźwość serca i kryształowa przejrzystość zmysłów. Źrenice rozszerzone w ciemnościach. Milczenie, które kłamie, że mówi więcej niż słowa. Alchemia miłości.

Miłość?

Dlaczego zatem ona milczy, a on bez przerwy mówi. Dlaczego ona zapamięta kolor ścian, deseń na dywanie, krążek po zbyt gorącej szklance z herbatą odciśnięty na ławie, nierealnie zdziwioną świętą familię na obrazie, pstrą makatę, zepsuty kurek z ciepłą wodą, szufladę pełną szpargałów i to jego nieustanie powracające pytanie: o czym mylisz, kochanie?

Uśmiech mądrości, który wyrósł tuż obok zęba mądrości, zagadkowe spojrzenia aseksualnej Mona Lisy i jej lapidarna odpowiedź w kształcie mini-pigułki: o niczym.

On mruży oczy, jakby zaciągał się papierosem, siada głębiej w fotelu, odsuwając się od niej o całe lata świetlne, wydmuchuje dymek niewypowiedzianych słów i strząsa niewidzialny popiół. Czego się spodziewał? Przemienienia wody w wino? Słów słodszych niż karmelki? Nagości większej niż sama nagość?

Po chwili jednak pochyla się do przodu i pyta pauzując każde słowo: Jak sądzisz, co dalej będzie z nami, co się wydarzy?

Nic – mówi ona i dodaje:

I to bez podtekstów znanych z dzieł Szekspira.

 

Opublikowane drukiem w 2006 roku.

Miłość?
Miłość?