Opublikowany w Miejsca, Sanok

W pracowni Mistrza

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W Muzeum Historycznym w Sanoku. Zachwycona obrazami Zdzisława Beksińskiego

Pamiętacie jak wspominałam Wam w drugiej Lekcji pisania, że warto odwiedzać muzea oraz galerie, bo to bardzo rozwijające doświadczenie? Podtrzymuję to, co napisałam, ale z małym zastrzeżeniem. Są muzea, w których chodzi się w kapciach, a przewodnik przegania zwiedzających od eksponatu do eksponatu. Czuję się w nich nieswojo – jak nieproszony gość albo barbarzyńca w ogrodzie. Są też takie, jak Muzeum Historyczne w Sanoku – przyjazne ludziom świątynie sztuki. Tam przy każdym obrazie można się na dłużej zatrzymać, a nawet przysiąść, żeby chwilę pomyśleć. Właśnie takie niezwykłe i dopieszczone miejsca będę Wam polecać na moim blogu. 

Najpierw przeczytałam książkę Magdaleny Grzebałkowskiej „Beksińscy. Portret podwójny”, potem obejrzałam film „Ostatnia rodzina”, wreszcie wyruszyłam do Sanoka, gdzie w Muzeum Historycznym jest ekspozycja stała prac Mistrza. Rodzinna Beksińskich z Sanokiem związana była od kilku pokoleń i bardzo dla tego miasta zasłużona. Czytaj dalej „W pracowni Mistrza”

Opublikowany w Książki

Prognoza pogody

Prognoza pogody
Widok z okna Muzeum Historycznego w Sanoku

Książka „Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia” składa się z dwóch części – pierwsza to rozmowa, którą przeprowadził Jarosław Mikołaj Skoczeń z Wiesławem Banachem – dyrektorem sanockiego muzeum, wielkim propagatorem twórczości Mistrza, a także jego zaufanym powiernikiem. Druga część to wybrane fragmenty dzienników Zdzisława Beksińskiego
– skrupulatne zapiski prowadzone od 1993 roku do lutego 2005.

Publikacja jest ciekawie skonstruowana. Pierwsze pytanie, jakie Skoczeń zadaje Banachowi dotyczy okoliczności, w jakich ten ostatni dowiedział się o śmierci Mistrza. Właśnie to pytanie organizuje całą ich dalszą rozmowę i motywuje tytuł książki: „Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia”.

Banach przyznaje, że o dramacie, jaki rozegrał się w mieszkaniu Beksińskiego, dowiedział się nazajutrz rano po jego śmierci. I oczywiście nie mógł w to uwierzyć. Fakt, że Mistrz został zamordowany wydał mu się irracjonalny.  Beksiński mieszkał za pancernymi drzwiami, miał monitoring, był zawsze bardzo ostrożny i kilkukrotnie upewniał się, z kim rozmawia, zanim wpuścił kogoś do domu. Absurdalne wydawało się więc, że ktoś mógł go zamordować. Czytaj dalej „Prognoza pogody”