Opublikowany w Obrazy

Malowana bajka

Prace Magdaleny Shummer-Fangor zachwycają mnie feerią barw i sielskością. Przenoszą w świat bajki, pięknego snu, utraconego raju. Przywodzą na myśl kolorowe gobeliny, misternie utkane, cieszące oko i radujące duszę. Są reminiscencją z lat dziecięcych, przypominają zabawę kalejdoskopem, kiedy przed oczami ukazują się coraz to nowe zaskakujące obrazy. Czytaj dalej „Malowana bajka”

Opublikowany w Proza, Słowa

Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?

Alina nie miewa wątpliwości. Jak kocha to całym sercem, jak nienawidzi to całą sobą. Jeżeli coś jej nie pasuje, to mówi to bez ogródek. Jest szczera jak dziecko. Nie kalkuluje, po prostu robi swoje. Nonkonformistka w każdym calu. Jest transparentna — nie nosi masek. Czytaj dalej „Subiektywna mapa Warszawy. Opowiadanie cz.3 Dlaczego nie zadzwoniłeś?”

Opublikowany w Miejsca

Natolin – nieznany zakątek stolicy

Natolin…

…dopóki nie poznałam tego miejsca, uważałam, że Ursynów to jedna z mniej malowniczych dzielnic Warszawy. Nigdy też się szczególnie nie zastanawiałam nad znaczeniem nazwy tego rejonu dzielnicy – od, kolejny przystanek w podróży metrem: Stacja Natolin.

Tymczasem pochodzenie tej nazwy ma nader romantyczne korzenie, ale o tym za chwilę. Za każdym razem, kiedy spacerowałam brukowaną ulicą Nowoursynowską, zastanawiałam się, co znajduje się za żelaznym ogrodzeniem i szpalerem wysokich wiekowych drzew. Teraz miałam okazję odwiedzić to wyjątkowe miejsceCzytaj dalej „Natolin – nieznany zakątek stolicy”

Opublikowany w Obrazy

Wrześniowe kwiaty

Wrześniowe kwiaty są wyjątkowe. Zachwycają nas feerią barw. Warto się nimi nacieszyć, podobnie jak ostatnimi letnimi promieniami słońca. Zamiast przetworów na zimę, portretuję kwiaty. Kolorowe fotografie będą mnie rozweselać w długie zimowe wieczory, a przy okazji bawię się w słowne skojarzenia. 

L o v e.jpg

Czytaj dalej „Wrześniowe kwiaty”

Opublikowany w Proza, Słowa

Subiektywna mapa Warszawy opowiadanie, część 2

Subiektywna mapa Warszawy - opowiadanieMalwina w kreacji w kolorze fuksji wyglądała po prostu zjawiskowo. Sukienka miała odkryte plecy, amerykański dekolt i mocno rozkloszowany dół spod którego filuternie wyglądała kobaltowa, tiulowa halka. Do tego dobrała granatowe wysokie szpilki z atłasu i małą lakierowaną srebrną kopertówkę. Witek wreszcie zrozumiał dlaczego tak bardzo upierała się, żeby kupić mu tak pretensjonalny garnitur. Kiedy przed wyjściem z domu przeglądali się w dużym lustrze, nie mógł zaprzeczyć, że oboje wyglądają jak wycięci z żurnala. Czytaj dalej „Subiektywna mapa Warszawy opowiadanie, część 2”

Opublikowany w Co Wy na to?

Internet – złapani we własne sieci

W czasach mojego dzieciństwa, czyli trzydzieści lat temu, rysowaliśmy w szkole, na lekcjach plastyki, naszą futurystyczną wizję świata. Większości z nas wydawało się, że – w nie tak odległej przyszłości – loty w kosmos będą tak samo trywialne i powszechne jak podróż PKS-em.

Podróż do gwiazd? Tylko w kinie

Sądziliśmy, że będziemy podbijać inne galaktyki, kolonizować odległe planety. I oczywiście spotkamy ufoludki. Pamiętacie kultową piosenkę zespołu Fasolki?

Mój brat wciąż czyta o kosmitach,
Gwiazdach, planetach i orbitach.

(…)

Zielone włosy, zielone butki, 
Całe zielone są ufoludki

Przesadą byłoby twierdzić, że był to hymn mojego pokolenia. Wiedzeni jednak jakąś dziecięcą naiwnością naprawdę sądziliśmy, że będziemy wieść życie pełne międzygalaktycznych przygód, samochody zastąpimy poduszkowcami, a humanoidalne roboty będą nas wyręczać w różnych domowych pracach.

Złapani we własne sieci

Tymczasem, stała się rzecz, która nie śniła się filozofom, a nawet większości autorom powieści SF. Okazało się, że skonstruowanie robota, który do złudzenia przypominałby człowieka, a na dodatek bez problemu chodziłby na dwóch nogach, udało się na masową skalę tylko… scenarzystom serialu Westworld. Zamiast podróżować w kosmos, ludzkość eksploruje internet. Daliśmy się złapać w sieć, którą sami utkaliśmy.

Internet rządzi naszym życiem. Stąd czerpiemy informacje o świecie, tu szukamy rad jak żyć, jak się leczyć, gotować, szydełkować, fotografować itd. I nie ma w tym nic złego, bo internet bardzo ułatwia funkcjonowanie. Ale mam też gorzką refleksje. Internet tak bardzo zawładnął naszą codziennością, że odbija się na realnym życiu.

 

W internecie, czyli gdzie?

Kiedy wkraczałam na moją dziennikarską ścieżkę, internet raczkował. Oczywiste było, że każdą informację znalezioną w sieci trzeba dziesięć razy sprawdzić, bo… to tylko internet, zawodne źródło wiedzy. Gwiazdy niechętnie umawiały się na telefoniczne wywiady, wolały spotkania face to face. Dziś celebryci sami donoszą w mediach społecznościowych o swoich sukcesach i porażkach, nowych miłościach i życiowych zawodach, a nawet spierają się z fanami. Czasem są to prawdziwe wojny na słowa.

Wojna na słowa

Internetowe słowne potyczki – coraz częstsze na różnych forach, grupach, fanpage’ach, choć prowadzone są wirtualnie, podnoszą ciśnienie całkiem realnie, o czym się niedawno sama przekonałam. Na szczęście w porę się otrząsnęłam. Czy dyskusje w internecie z obcymi ludźmi, którzy mają odwagę w ferować oceny, tylko dlatego, że pewnie nigdy nie spojrzą swojemu rozmówcy w oczy mają jakiś sens? Mój przyjaciel zapytany o to, dlaczego tak chętnie debatuje na pewnej grupie z osobami, które mają od niego zupełnie odmienne poglądy, odpowiedział, że poszerza to jego horyzonty.  A przy okazji się czegoś nowego uczy o świecie, sobie i innych ludziach. Jego argumenty mnie przekonują, ale wiem, że podchodzi do życia z dystansem i nie przejmuje się docinkami swoich internetowych adwersarzy. Ja jeszcze tej sztuki nie opanowałam i daleko mi do mistrza Yody, choć zgadzam się z tym, co powiedział w Ataku klonów, że…

Wojna nikogo wielkim nie czyni.

Od siebie dodam, że również ta na słowa…

A Wy jakie macie zdanie na ten temat: warto wdawać się w internetowe dyskusje? 

 

Opublikowany w Książki, Recenzje

Tatuażysta z Auschwitz, czyli miłość w czasach Zagłady

Kiedy czytałam książkę „Tatuażysta z Auschwitz” Heather Morris, miałam poczucie, że czegoś mi w niej  brakuje – emocji i szczegółów. Historia Lale Sokołowa – słowackiego Żyda, który w 1942 roku trafił do Auschwitz, została przez autorkę opowiedziana zupełnie beznamiętnie. Zastanawiałam się, z czego to wynika. Dopiero potem dowiedziałam się, w jaki sposób powstała ta publikacja. Okazuje się, że Sokołow przez niemal pół wieku ukrywał przed światem swoją historię. Czytaj dalej „Tatuażysta z Auschwitz, czyli miłość w czasach Zagłady”