Opublikowany w Książki, Recenzje

Szadź — lektura, która mrozi…

Szadź to nowy kryminał Igora Brejdyganta. Scenarzysta w ubiegłym roku zadebiutował jako pisarz, wydając powieść „Paradoks”. Książka powstała na podstawie scenariusza serialu pod tym samym tytułem, którego jest autorem. Miałam wówczas okazję porozmawiać z nim o jego pisarskim warsztacie i zapytać, jak się pracuje nad książką, której szkic już istnieje w postaci scenariusza. „Paradoks” bardzo mi się spodobał, bo okazał się kryminałem ambitnym, a przede wszystkim napisanym językiem niezwykle literackim, przemyślanym i szlachetnym. Byłam więc ciekawa, czy „Szadź” — najnowszy kryminał Brejdyganta będzie równie dobry. I się nie zawiodłam.

szadź.jpg

Filmowe stopklatki

Brejdygant jak na scenarzystę przystało, opowiada swoją książkową historię, czerpiąc pełnymi garściami z języka filmu. Czytając „Szadź” odnosimy wrażenie, że oglądamy kolejne sceny, sekwencje, filmowe stopklatki. W ten sposób, scena po scenie, poznajemy bohaterów, kolejne wątki powieści i… pierwszą ofiarę psychopaty.
Las. Na trawie leży naga kobieta, która wygląda jakby spała. Nie śpi. Jest martwa.

Nagie zwłoki leżały na wznak z rozrzuconymi na boki ramionami. Gdyby nie zsinienie i widoczne już miejscami od spodu rozszerzające się plamy opadowe, na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że ta młodziutka dziewczyna z jakiegoś powodu położyła się nago na leśnej ściółce i zasnęła.

(Szadź, Igor Brejdygant, wydawnictwo Marginesy 2017, str.21)

Ale kto mógł pozbawić życia tę niewinną istotę?

Szadź, Igor BrejdygantAutor nie lubi prostych, oklepanych rozwiązań, dlatego zaskakuje czytelnika już na pierwszych stronach powieści, podając mu jak na tacy rozwiązanie kryminalnej intrygi. Wydawać by się mogło, że skoro na początku poznajemy mordercę, to już nic ciekawego nie czeka nas podczas lektury. Okazuje się jednak, że tym samym Brejdygant wciąga czytelnika w mroczną grę, która będzie toczyć się między mordercą-psychopatą, jego kolejną ofiarą, a także pewną błyskotliwą policjantką. Autor „Szadzi” skrupulatnie rozkłada akcenty, budując bohaterów z krwi i kości — wielowymiarowych, intrygujących, niejednoznacznych.

Kobieca mądrość

Brejdygant to pisarz, który kobiety ceni, więc wyznacza im w swoich książkach ważne, kluczowe role. Tak było w „Paradoksie”, gdzie jedną z głównych bohaterek uczynił Joannę Majewską — funkcjonariuszkę Biura Służby Wewnętrznej, nie inaczej jest w „Szadzi”, w której pierwsze skrzypce gra komisarz Agnieszka Polkowska — kobieta po przejściach, ale posiadająca wewnętrzną siłę. To właśnie ona stanie do ostatecznego starcia z mordercą. Autor kreśląc postać komisarz Polkowskiej nie trzymał się utartych schematów, więc zamiast kolejnego Jamesa Bonda w spódnicy, stworzył bohaterkę, która nie ucieka od swojej kobiecej natury. Agnieszka jest kochającą matką, ale też lesbijką i kobietą, która słucha swojej intuicji. Nie bez kozery ważną rolę odgrywają w jej życiu prorocze sny i przeczucia.
Szadź, Igor BrejdygantInną kobiecą postacią jest Ewa — młoda naiwna studentka całkiem pozbawiona instynktu samozachowawczego. Dziewczyna marzy o wielkiej miłości, więc zaczyna umawiać się z mężczyzną poznanym przez Internet. Nie wzbudza w niej wątpliwości czy niepokoju fakt, że mężczyzna chcę tę znajomość trzymać w tajemnicy. Ewa jako osoba wyalienowana, godzi się bez oporów na ten dziwny układ. Na szczęście, wiedziona uczuciem, a może przeczuciem, robi mężczyźnie zdjęcie, które potem uratuje jej życie.

Pokrętna logika psychopaty

Sławomir — bo tak naprawdę ma na imię książkowy morderca to dobrze postawiony, wpływowy, prowadzący podwójne życie człowiek. Z jednej strony to przykładny mąż i ojciec, z drugiej — piekielnie inteligentny i bezwzględny psychopata. Na swoje ofiary wybiera młodziutkie, bogobojne, niewinne i łatwowierne kobiety. Kieruje nim pokrętna logika, która każe mu zabijać swoje ofiary z wielkim okrucieństwem.  Ale czy trudne dzieciństwo może usprawiedliwiać najmroczniejsze popędy? Odpowiedź brzmi: nie. A autor „Szadzi” kreśląc postać komisarz Agnieszki Polkowskiej pokazuje, że traumatyczne wydarzenia równie dobrze mogą prowadzić do wielkich i odważnych czynów.
Szadź, Igor BrejdygantMiędzy inteligentną policjantką, a bezwzględnym mordercą toczy się gra. Komisarz Polkowska wie, że musi działać szybko. Pytanie bowiem nie brzmi, czy morderca zabije po raz kolejny, tylko kiedy znów zaatakuje. Polkowska zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby ocalić kolejną kobietę, która znalazła się na celowniku Sławomira. Niemal do końca nie zdaje sobie sprawy z tego, że sama jest częścią tej mrocznej układanki. Na domiar złego w śmiertelnym niebezpieczeństwie znajduje się najbliższa jej sercu osoba. Czy Polkowska wygra wyścig z czasem? Tego Wam nie zdradzę, aby nie psuć przyjemności lektury.

„Szadź” Igora Brejdyganta to doskonały, trzymający w napięciu kryminał. Napisana literackim językiem, nie pozbawiona metafor i ciekawych odniesień powieść, od której lektury trudno się oderwać. Szczerze polecam tę książkę!

Szadź, Igor Brejdygant

Za udostępnienie książki Szadź Igora Brejdyganta dziękuję wydawnictwu Marginesy.

 

8 myśli na temat “Szadź — lektura, która mrozi…

  1. Ogólnie nie lubię kryminałów. Tzn. tak myślę – nigdy nie wybieram ich na półce w księgarni, nie szukam w bibliotece i nie kuszą mnie te, które czyta Mama. Ale jak tak napisałaś fajnie o tej książce i o tym, że autor ceni rolę kobiety – mam ochotę sięgnąć po jego książki 🙂

  2. Gdyby nie to, że tak dawno nie sięgnęłam po żadną książkę z powodu wielu innych obowiązków, biegłabym do ksiegarni po tą. Super recenzja, bardzo zachęca do przeczytania!

  3. książka wygląda obiecująco, lubię czytać sensacje i kryminały, choć czas mnie mocno ogranicza. To chyba dobry moment na przewartościowanie obowiązków i powrót do tego co się lubi, czytania 🙂

Dodaj komentarz