Opublikowany w Książki, Recenzje

Psychogenealogia, czyli co dziedziczymy po przodkach

Kolor oczu po mamusi, inteligencja po tatusiu, charakterek po dziadziusiu, a wzrost, no cóż, chyba po listonoszu… Czy po przodkach dziedziczymy coś więcej niż geny? Anne Ancelin Schützenberger w książce pt. „Psychogenealogia w praktyce” przekonuje, że losy naszych, nawet bardzo dawnych, przodków determinują nasze wybory. Innymi słowy: w życiu nie ma przypadków.
geny_po_kądzielu

Rodzinne sekrety

Im więcej w rodzinie tajemnic, tematów tabu, spraw zamiecionych pod dywan i takich, o których mówi się szeptem, tym większe ryzyko, że życie kolejnych pokoleń będzie szło jak po grudzie. Jak to możliwe? Jeżeli w rodzinnie o pewnych, niewygodnych sprawach się milczy, to zdaniem autorki książki i tak wcześniej, czy później dadzą one o sobie znać. Istnieje bowiem coś takiego jak ukryty przekaz transgeneracyjny, czyli nieświadome dziedziczenie tego, co jest w rodzinie trzymane w tajemnicy. Zdaniem Schützenberger niewygodne sprawy, które zostały ukryte, wymazane gumką z rodzinnych kronik, powracają w kolejnych pokoleniach pod postacią chorób, psychoz, tragicznych wypadków, czy po prostu życiowych niepowodzeń. Czy pani profesor ma jednak rację? Trudno powiedzieć, ale myślę, że można zaufać jej doświadczeniu, wszak tą tematyką zajmuje się od lat.

Psychogenealogia: rodzinna kronika

Anne Ancelin Schützenberger urodziła się w 1919 roku. Jest profesorem psychologii na uniwersytecie w Nicei, a także psychoterapeutką. Dowodzi, że warto poznać swoje drzewo genealogiczne, aby lepiej zrozumieć własne życie, ale też odwrócić zły los. W swojej książce daje mnóstwo cennych rad, na co warto zwrócić uwagę rekonstruując drzewo genealogiczne, jakie wydarzenia w życiu rodziny można uznać za ważne, przełomowe lub traumatyczne. Co ciekawe, autorka twierdzi, że jeżeli nawet brakuje nam wiedzy o konkretnym członku rodziny, czy całej gałęzi rodu, to powinniśmy poszukać informacji o epoce, w której żyli. Dzięki temu dowiemy się, jakie były realia tamtego życia (np. wojny, klęski żywieniowe, kryzysy itp.) i co mogło być uznawane za tematy tabu (np. nieślubne dzieci, hazard, posądzenie o czary, szaleństwo itp.). Dzięki takiej wiedzy łatwiej wczuć się w położenie ludzi żyjących w tamtych czasach.

Przypust-Nieszawa
Pocztówka z dawnych lat

Zaakceptuj i żyj po swojemu

Profesor Schützenberger twierdzi, że po wykonaniu takiej pracy psychogenealogicznej, czyli polegającej na dotarciu do naszych korzeni, powinniśmy zaakceptować naszą rodzinę z całym dobrodziejstwem inwentarza. Chodzi o to, żeby przyjąć do wiadomości i zaakceptować wybory naszych przodków, a potem zacząć żyć po swojemu. Podobno, kiedy odgruzujemy historię własnej rodziny, wiele rzeczy i spraw zacznie się układać po naszej myśli, zła karta się odwróci. Brzmi to trochę jak magia? Być może. Gdyby jednak przyjrzeć się dokładnie naszym rodzinnym historiom to trudno nie zauważyć, że lubią się one powtarzać. Niech zatem wszystko, co złe mija, a wszystko, co dobre wraca.

stalowka_obrazekKsiążkę „Psychogenealogia w praktyce” Anne Ancelin Schützenberger polecam wszystkim, którzy interesują się psychologią, chcą więcej dowiedzieć się o własnej rodzinie i pokonać traumy. Nie jest to jednak prosta, lekka i przyjemna lektura, którą można przeczytać do poduszki. Książka zmusza do myślenia i wymaga skupienia uwagi. Autorka daje wiele praktycznych rad, które pomogą czytelnikowi stworzyć drzewo genealogiczne własnej rodziny, zrozumieć, jakie wydarzenia mogły odcisnąć swoje piętno na losach rodu, a przede wszystkim odmienić swoje życie na lepsze.

Za udostępnienie książki Anne Ancelin Schützenberger „Psychogenealogia w praktyce” dziękuję Wydawnictwu Virgo.

33 myśli na temat “Psychogenealogia, czyli co dziedziczymy po przodkach

  1. Idąc za teorią pani profesor, prawdopodobnie będę wiodła przeszczęśliwe życie, ze względu na obszerne kroniki rodzinne autorstwa mojego dziadka, z których nic nikt nie wykreślał…;)

  2. Mnie drzewo genealogiczne oraz przeszłość zawsze interesowała, natomiast teoria, którą snuje tutaj autorka, doświadczona badaczka, wydaje mi się bardzo kontrowersyjna, ciężko zresztą mi w nią uwierzyć. Musiałbym sięgnąć po tę pozycję, by przekonać się, jakich argumentów dla potwierdzenia swojej tezy używa autorka.

    1. Teoria może jest kontrowersyjna, z drugiej strony badacze już jakiś czas temu donosili, że możliwe jest dziedziczenie np. traum i lęków na innym poziomie niż genetycznym. Nie będę się tu mądrzyć, bo za mało mam informacji, ale warto na przykład zapoznać się z tym do jakich wniosków doszedł dr Lars Bygren. 🙂

  3. Nie wiem, jak z metodą opisywaną przez autorkę, być może istnieje taka metoda psychoanalizy, polegająca na odnajdywaniu połączeń pomiędzy naszymi problemami, a problemami przodków i na podstawie takiego spojrzenia z dystansu, możemy to przetrawić i przejść dalej – brzmi logicznie.
    Natomiast z pewnością te same problemy zataczają kręgi w poszczególnych rodzinach, widać to i wiele razy to opisywano.

    1. No właśnie książka jest moim zdaniem dość chaotyczna i dość trudno na jej podstawie poeksperymentować, szukając we własnych rodzinnych historiach jakiś prawidłowości. Próbowałam się nad tym problemem zatrzymać, analizując historię własnej rodziny i nie mogłam się dopatrzeć tych wydarzeń, które mogą być kluczowe. Ale tak jak piszesz – wydaje się to wszystko dość logiczne. Trochę mi to – niestety albo stety – przypomina metodę ustawień Hellngera. On też zakłada, że to, co w rodzinie przemilczane ma wpływ na kolejne pokolenia.

    1. Tak, też tak pomyślałam! A sporo czytałam książek Berta Hellingera. Jest jednak pewna różnica – u Hellinfera nie trzeba zagłębiać się bardzo w przeszłość, wystarczy świadomość, co się w rodzinie wydarzyło dawniej, a tu autorka jednak zachęca do myszkowania w „rodzinnych księgach”.

  4. Uwielbiam takie książki! Chętnie po nią sięgnę, ponieważ temat genów i tego co dziedziczymy po przodkach bardzo mnie interesuje. Co do teorii autorki, jest ona kontrowersyjna, ale nie wydaje mi się, żeby była niemożliwa.

  5. Bardzo mocno uderzył mnie wstęp. Trochę to neguje moją teorię o tym, że tylko my sami mamy wpływ na swoje życie, ale z drugiej strony wydaje mi się całkiem prawdopodobne…

    1. Ja z wiekiem jestem coraz bardziej racjonalna, a co za tym idzie mało podatna na różne „nawiedzone” teorie, a jednak myślę, że w psychogenealogii jest ziarenko, a może nawet więcej niż ziarenko prawdy 🙂

    1. Poczytaj! Jestem ciekawa, co przyszły psycholog myśli o takiej teorii jak psychogenealogia.

  6. Wow, naprawdę zaciekawiła mnie ta książka. Ciekawe spojrzenie na to co się dzieje w niektórych rodzinach… Muszę jej poszukać 🙂 A po drugie podoba mi się Twój sposób pisania recenzji – krótko i na temat 🙂

    1. dziękuję! Nie zawsze udaje mi się pisać krotko i na temat ;), ale tym razem się udało 🙂

  7. Zaintrygowałaś mnie, robiłam jeszcze w szkole średniej ogromne drzewo genealogiczne swojej rodziny – zagłębiałam się w szczegóły, pytałam krewnych i dziadków, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele możemy właśnie dziedziczyć po przodkach.

  8. Rzeczywiście, czasem ma się wrażenie, że historia rodzinna lubi się powtarzać. Poza tym, warto poznać historię swojej rodziny nie tylko po to, żeby lepiej zrozumieć siebie i własne miejsce w świecie, ale też dlatego, że często historie z odległych epok są bardziej fascynujące niż niejedna książka!

Dodaj komentarz