Opublikowany w Filmy, Recenzje

Monarchia kotów

szpuafilmowaNiedawno miałam okazję obejrzeć przedpremierowo film „Kedi. Sekretne życie kotów”. Po seansie, który odbył się w klimatycznym kinie Elektronik, czekała na widzów niespodzianka — spotkanie z behawiorystą. Dokument w reżyserii Ceyda Torun przybliża życie kotów mieszkających na ulicach Stambułu i jest niezwykle malowniczym obrazem. 

W rolach głównych występują: Sułtan i Przylepa, Spryciara, Szajba, Flirciarz, Cwaniak i Bestia. Każdy z nich ma inny charakter, temperament i sposób na (prze)życie.

14 - Yellows Kitten in KEDI
Kedi. Sekretne życie kotów/ Mat. prasowe M2 Films

Koty, które żyją pod gołym niebem w Turcji, nikogo nie dziwią. Zwierzęta koegzystują z ludźmi, mogą liczyć na ich przychylność i skrawki z pańskiego stołu. Niektóre z nich są traktowane iście po królewsku, bo jak twierdzą mieszkańcy tego kraju — koty mają tu specjalne przywileje. To one od tysięcy lat rządzą tym miastem, są niekoronowanymi monarchami.

10 - Kamil in KEDI
Kedi. Sekretne życie kotów/ Mat. prasowe M2 Films

A jednak to, czy przetrwają zależy głównie od ich sprytu, inteligencji, przebiegłości i łowczych umiejętności. Muszą też walczyć o swój rewir, a kocurów chętnych do przejęcia przywództwa w dzielnicy jest zawsze wielu. Czy mają łatwe życie? Na filmie wszystko wydaje się proste. Ludzie je chętnie dokarmiają, wpuszczają do swoich domów, kiedy trzeba — zabierają do weterynarza. Ale trudno nie pozbyć się wrażenia, że na filmie widzimy tylko te koty, którym się udało. Znalazły swoich dobroczyńców, są zdrowe, odżywione i skore do zabawy. Gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl — co dzieje się z tymi zwierzakami — które gorzej sobie radzą, nie potrafią wkupić się w łaski ludzi, czy zwyczajnie są słabsze.

KEDI-1
Kedi. Sekretne życie kotów/ Mat. prasowe M2 Films

Koty od zawsze pojawiały się na naszym domowym podwórku. Może dlatego, że czekała tu na nie pełna miska, a może po prostu lubią naszą rodzinę. Kiedy byłam dzieckiem, koty często odwiedzały naszą posesję, a ja obwołałam się kocią mamą. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że w dorosłym życiu przyjdzie mi mieszkać pod jednym dachem z kotami. Tymczasem, dwa sierściuchy wniósł w posagu mój partner. Przyznaję, nie od razu zapałałam do nich miłością. Ale odkąd przysposobiliśmy Zyzia, czyli kota rosyjskiego niebieskiego, nie wyobrażam sobie dnia bez miziania go za uszkiem. Jest kotem wychuchanym i rozpieszczanym — u weterynarza bywa częściej niż my u lekarza i ma nawet własnego dentystę.

9 - Gamsiz in KEDI
Kedi. Sekretne życie kotów/ Mat. prasowe M2 Films

Mieszkańcy Turcji traktują koty z estymą, ale nie popadają w kocią paranoję. Polaków może to dziwić. Jesteśmy przecież przyzwyczajeni do tego, że kotom wolno żyjącym szuka się domów najlepiej z.… osiatkowanym balkonem. Tymczasem koty lubią chodzić własnymi ścieżkami i kochają wolność.

Która postawa jest lepsza?  A może nie da się tego jednoznacznie ocenić? Co Wy sądzicie na ten temat? Jestem ciekawa Waszych opinii.

 

filmok„Kedi. Sekretne życie kotów” to film, który wzrusza i bawi do łez. Powinni go zobaczyć wszyscy, którzy kochają koty. Piękne zdjęcia Stambułu, w którym koty wydeptały sobie własne ścieżki, robią ogromne wrażenie. Najbardziej jednak zastanawia, w jaki sposób mieszkańcy tego miasta postrzegają koty. Opowiadają o swoich rozmruczanych towarzyszach życia z iście filozoficzną swadą.

Wszystkie wykorzystane w tekście zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych M2 Films.

Serdecznie dziękuję za udostępnienie fotosów!

13 myśli na temat “Monarchia kotów

  1. Och, też miałam iść do Elektronika na przedpremierę. Niestety nie wyszło, ale na film się wybieram. Chętnie zobaczę jakie podejście mają Turcy do kotów. Widze podejście Greków (pisalam o tym trochę) i nie jest najlepsze, mimo że koty są często żywą reklamą wysp greckich.

  2. Nie jestem tzw. kociarą. Na koty mam alergię, może więc dlatego czuję do nich w najlepszym razie obojętność, w najgorszym – niechęć. Dlatego to raczej nie dla mnie film, ale myślę, że rzesze miłośników tych czworonogów powinny ruszyć do kin.

  3. Przyznaję, że jest w kotach coś niezwykłego. To jak patrzą, przyglądają się, przechodzą z gracją i jakby pogardą dla człowieka. Ma się wrażenie, że cały czas myślą jak my i mają na każdy temat swoje zdanie. Nie dziwię się, że tak wiele ludzi ulega ich urokowi, albo że nawet filmy n a ten temat powstają! 🙂 Dla samego Stambułu chętnie również obejrzę to dzieło. Dzięki za inspirację!

  4. Ostatnio byliśmy w Dubrowniku, w którym też jest zaskakująco dużo kotów 🙂 Film to pozycja idealna dla nas.
    A co do komentarza Ewy, dodała bym tylko jedno – to nie my mamy koty, to koty mają nas 😀

  5. Nie jestem wielbicielką kotów 😉 Raczej się ich boję od pewnego niemiłego incydentu w dzieciństwie, ale film polecę swojej koleżance, która darzy swoje koty ogromną, bezinteresowną miłością 🙂

  6. My wybraliśmy się na film do Elektronika jako taką sentymentalną podróż do Stambułu. Dwa lata temu mieszkaliśmy w Kadikoy przez dwa tygodnie. Azjatycka strona jest znacznie bardziej „ukotowiona” od europejskiej, a Kadikoy jest szczególnie słynne ze względu na swoje koty. Znajoma Turczynka powiedziała nam, że jak ktoś chce „zostawić kota” na ulicy, by zaopiekowali się nim inni, wywiezie go właśnie do Kadikoy, bo tutaj koty mają najlepiej.
    P.S. A znasz historię stambulskiego kota Tombila? Jak nie, to zapraszam do nas 🙂

  7. Kocham koty. Nie mogę powiedzieć, że mam jakiegoś, bo kota mieć nie można. Jeżeli sobie zasłużymy, będzie naszym przyjacielem. Pod moim dachem żyje siedem tych wspaniałych stworzeń. Są cudowne. Film muszę koniecznie obejrzeć.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz