Opublikowany w Rozmowy

Italia — bez lukru, ściemy i namaszczenia…

Marzyłam o tym, żeby zjechać Włochy wzdłuż i wszerz, ale jak na razie udało mi się odwiedzić tylko Rzym i objechać Sycylię. Próbowałam się też uczyć języka włoskiego, ale cierpliwości mi starczyło na opanowanie podstawowych słówek i zwrotów. No ale kawę piję codziennie i nawet mam prawdziwą włoską kafeterkę!

Kiedy więc przez przypadek trafiłam na blog Ratunku, Italia!, który prowadzi Sabina Trzęsiok-Pinna, zaczęłam go czytać z zainteresowaniem. Szybko przekonałam się, że to nie jest zwyczajny blog, który opisuje sielskie dolce vita. Sabina pisze jak rasowa reporterka. Dla niej wieszanie prania, wyjście do przychodni, czy na zakupy — to dobra okazja, aby przysłuchiwać się światu i czerpać inspiracje na ciekawe teksty. I rzeczywiście — jej wpisy na blogu pokazują prawdziwe oblicze życia w Italii, która nie zawsze jest taka słoneczna jak ją malują. Namówiłam Sabinę na rozmowę o Italii, zobaczcie, co mówi o tym niezwykłym kraju.

O Italii najlepiej rozmawia się przy kawie!

Włochy są inspiracją dla pisarzy i filmowców. Italia często przedstawiana jest jako kraina winem i oliwą płynąca. Słoneczna, pogodna, nastrajająca do flirtów i radowania się życiem. Na poparcie tej tezy wystarczy wymienić takie książki jak: „Pod słońcem Toskanii”  czy „Osteria w Chianti” oraz filmy „Listy do Julii”, „Mój dom w Umbrii”, „Zakochani w Rzymie”, „Jedz, módl się, kochaj”.  Tymczasem Twój blog nazywa się: Ratunku, Italia! Przecież życie w Italii musi być sielanką, skąd więc ta nazwa?

Sabina: Kiedy jeszcze nie mieszkałam we Włoszech, to wydawało mi się, że życie w Italii to właśnie sielanka i to słynne dolce vita, o którym tyle się mówi. Tymczasem okazało się, że i tutaj, w najpiękniejszym kraju świata, mnożą się problemy i wcale łatwo nie jest. Piękny widok z okna i śródziemnomorski klimat nie wystarczą, by czuć się tu jak w raju. Nazwa bloga jest przewrotna, bo ja naprawdę kocham Italię z całym jej wachlarzem wspaniałości, ale też dostrzegam rzeczy, o których zwykły turysta nie wie. Są chwile, gdy spoglądam z balkonu na skrawek morza i jestem wdzięczna losowi za to, że się tu znalazłam, lecz czasami mam ochotę spakować walizki i stąd uciec. Włochy to trudna miłość, a nazwa Ratunku, Italia! doskonale oddaje moje skomplikowane uczucia do tego kraju.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Fontanna di Trevi – to tu nakręcono słynną scenę filmu Słodkie życie Federico Felliniego. Będąc w Rzymie, po prostu trzeba odwiedzić to miejsce!  

Uwielbiam czytać Twój blog! Masz dar obserwacji i potrafisz ciekawie opowiadać. Nie koloryzujesz, ale po reportersku opisujesz świat. Myślisz, że w Polsce znalazłabyś równie dużo tematów na blog? A może Włochy i jego mieszkańcy są po prostu bardziej inspirujący?

Sabina: Zdarzało mi się pisać wcześniej do szuflady, lecz nie odważyłam się upublicznić moich przemyśleń. Pobyt we Włoszech trochę zmusił mnie do pisania bloga. Szukałam antidotum na emigracyjną pustkę i znalazłam go w prowadzeniu bloga, który stał się dla mnie formą terapii. Na początku opisywałam swoje perypetie związane z macierzyństwem, zaś niedawno zmieniłam profil bloga i zaczęłam opowiadać o Italii — bez lukru, ściemy i namaszczenia. Myślę, że i w kraju miałabym o czym pisać, ponieważ nigdzie nie jest idealnie, a ja lubię poruszać sprawy społeczne.

Moim ukochanym zakątkiem Włoch jest Sycylia. Dla mnie ta wyspa to synonim radości, słońca i słynnego dolce far niente. A co Włosi myślą o Sycylii? Czy wśród Włochów, podobnie jak między Polakami istnieją podziały na tych z miasta i z prowincji?

Sabina: Oj tak, podziały istnieją, zwłaszcza między mieszkańcami północy i południa. Północ Włoch uchodzi za bogatą i cywilizowaną, tymczasem południe kojarzy się z biedą i brakiem perspektyw. To bardzo niesprawiedliwa ocena, bo południe Włoch ma wiele do zaoferowania i w niczym nie jest gorsze od północy, ale tak jakoś się utarło, że jest uznawane za Włochy „b”. Natomiast co do Sycylii, to nie jest ona dla Włochów jakimś smakowitym kąskiem, z którego są wyjątkowo dumni, jako że dla Włocha najważniejsza jest ziemia jego pochodzenia. Mój mąż jest z Sardynii i Sycylia w ogóle go nie obchodzi, ponieważ ma już swoją wyspę, zresztą — jego zdaniem — najpiękniejszą na świecie. Na Sycylię Włosi z północy jeżdżą na wakacje.

SONY DSC
Sycylia – kolebka mafii, a dla turystów raj na ziemi. Ale jak się okazuje, Włosi nie darzą tej wyspy aż takim wielkim sentymentem.

Zastanawiam się jak Włosi postrzegają książkę i film „Ojciec chrzestny”. Czy dla nich to też klasyka gatunku?

Sabina: Tak, Włosi dobrze znają dzieło Mario Puzo, lecz najpopularniejszą książką na temat mafii jest „Gomorra” Roberto Saviano, który w bardzo realistyczny sposób opisał kulisy działania mafii i przez to wisi nad nim groźba śmierci. Mafia to trudny temat dla Włochów, chociaż można spotkać w Italii sceny rodem z „Ojca chrzestnego” właśnie. Przykładem jest śmierć jednego z bossów mafii, którego pochowano niczym Dona Corleone w filmie Coppoli, z pompą i honorami, jak na Głowę Rodziny przystało. Wiele się też mówi o młodych potomkach mafiosów, uwielbiających dzielić się w mediach społecznościowych wystawnym życiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Rzym? I o co tyle hałasu? Przecież to głównie ruiny!

A Umberto Eco jest dla nich ważną postacią?

Sabina: Umberto Eco to jedna z ważniejszych postaci współczesnej kultury i jego śmierć odbiła się szerokim echem we włoskich mediach. Zauważono nawet, że odchodzą wybitni przedstawiciele społeczeństwa (niedawno zmarł również Dario Fo — satyryk, autor sztuk teatralnych i reżyser), a ich następców niestety nie widać. Eco był bardzo lubiany we Włoszech i została po nim intelektualna pustka.

ksiazka_eco.jpg
Umberto Eco – auror Imienia róży i błyskotliwych felietonów, które ukazywały się w latach 80′ i 90′ w L’Espresso, a potem zostały wydane w zbiorze pt. Zapiski na pudełku od zapałek

Czy Włochów interesuje coś jeszcze oprócz ich własnego kraju? Wiedzą, gdzie leży Polska? Podróżują po Europie i świecie?

Sabina: Podróżują i coraz częściej za cel podróży obierają Polskę, która pozytywnie ich zaskakuje. Wielu Włochów ma o Polsce stereotypowe wyobrażenie i kojarzy im się z czasami komunizmu. Tymczasem na widok tej naszej „normalności” szczęki im opadają z wrażenia. Za przykład podam mojego męża, który bardzo się zdziwił, gdy przyjechał do mnie po raz pierwszy i zobaczył, że i u nas jest IKEA. A jednak!

Kiedy odwiedziłam Rzym, na własne oczy mogłam się przekonać, że Włochy to rzeczywiście kolebka kultury i sztuki. A czy współcześnie Włosi są równie twórczy jak ich starożytni przodkowie?

Sabina: Włosi to artyści, co widać na każdym kroku, a ich poczucie estetyki nie ma sobie równych. Współcześni Włosi również są kreatywni, aczkolwiek wszystko co najpiękniejsze, pochodzi od ich przodków. Właściwie to nie ma miejsca w Italii, które nie zachęcałoby do odwiedzin i każda miejscowość ma turystom sporo do zaoferowania, a oddech mistrzów unosi się zewsząd. Kiedy jestem w centrum Genui i patrzę na budynki, nie mogę się nadziwić, że z pozoru normalny dom mieszkalny może wyglądać jak dzieło sztuki. W tym widać rękę Włochów, bo tylko oni tak wspaniale potrafią przemycić sztukę do codzienności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wszystkie drogi ponoć prowadzą do Rzymu

Jak wygląda typowy włoski dzień. Rzeczywiście zaczynacie dzień od mocnego espresso wypijanego na stojąco przy barze, czy może to kolejny stereotyp?

Sabina: Osobiście tak nie zaczynam dnia, bo mając małe dzieci, nie mam czasu iść o świcie do baru na espresso, jednak to nie stereotyp, tylko nieodłączna część włoskiego stylu życia. Włosi uwielbiają spędzać czas w barach i są one przepełnione klientami, którzy piją espresso i rozmawiają ze sobą na aktualne tematy. Uwielbiam ten zwyczaj i kiedy jestem rano na mieście, to również z niego korzystam — zamawiam sobie cappuccino, cornetto (pyszny włoski rogalik) i oddaję się włoskiemu urokowi życia. Wydaje się, że siedzenie w barze na kawie to nic takiego, ale zapewniam, że spędzając tam nawet kilka minut czuje się to magiczne dolce vita, które w pogoni za rzeczywistością gdzieś człowiekowi umyka.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Dobre espresso musi mieć wyważony smak i kremową piankę na wierzchu. 

Bardzo podoba mi się język włoski i kiedyś próbowałam się go uczyć. Niestety zabrakło mi motywacji, ale miałam wrażenie, że to język, który stosunkowo łatwo opanować. Jak Ty się nauczyłaś tego języka i co byś poradziła osobie, która chce dobrze mówić po włosku?

Sabina: Historia mojej nauki włoskiego sięga kilkunastu lat wstecz, kiedy to miałam dużo wolnego czasu (zmagałam się z bezrobociem) i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Któregoś dnia przerzucałam w telewizji kanały i natknęłam się na włoski quiz „L’eredita”, który spowodował, że język włoski stał się dla mnie wyjątkowy. Zaczęłam oglądać ten program, kupiłam słownik i po jakimś czasie doszło do mnie, że rozumiem, o czym mówią uczestnicy. Oglądałam teleturniej przez trzy lata, uczyłam się na pamięć słówek  i mój upór przyniósł nieoczekiwany zwrot w moim życiu zawodowym — dzięki znajomości języka dostałam pierwszą pracę. Co prawda w call center i za kiepskie pieniądze, ale pierwsze koty za płoty. Język włoski jest bardzo melodyjny i nie jest trudny, a tym, którzy chcieliby się go nauczyć, mogę poradzić jedno: trzeba być konsekwentnym. Dyscyplina i systematyczność to klucz do sukcesu, czego jestem chodzącym przykładem. Chciałam się nauczyć i żaden kurs nie był mi do tego potrzebny.

rzym_most.jpg
Italia to sielanka? Tak, ale tylko na pocztówkach. 

Co dla Włocha jest świętokradztwem, jeżeli chodzi o picie kawy. Jak wygląda rytuał picia i parzenia kawy we Włoszech.

Sabina: Prawdziwy Włoch nie jest w stanie zrozumieć, jak można pić kawę rozpuszczalną, bo to świństwo nie z tej ziemi. Dla Włochów liczy się tylko kawa parzona, którą wypijają w ogromnych ilościach w tych ich filiżaneczkach. Najpopularniejszą metodą robienia kawy są oczywiście kafeterki i podejrzewam, że ma je w domu każdy Włoch, choć popularne są i ekspresy do kawy, niemniej kafeterki to świętość. Rytuał picia kawy wiąże się z włoskim stylem życia, a kawa jest dla Włochów nieodłączną towarzyszką dnia. Piją zawsze i kiedy nachodzi ich ochota na kawę, parkują auta na środku ulicy, by pójść na małą czarną do baru. Nie przejmują się tym, gdzie zostawili pojazdy, jako że to drobnostka, na którą i tak nikt nie zwraca uwagi. Kawa jest przecież najważniejsza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Kafeterkę ma niemal każdy Włoch. Parzenie kawy to dla mieszkańca słonecznej Italii prawdziwy rytuał. Espresso pije się tu w maleńkich filiżankach. 

Autor:

Piszę i skreślam. Więcej skreślam, niż piszę

16 myśli na temat “Italia — bez lukru, ściemy i namaszczenia…

  1. Kawa, kawa, kawa. Od razu na smak przychodzi kawa, jak się widzi te zdjęcia. Osobiście sam toleruję jedynie rozpuszczalną z mlekiem. Inna jakoś mi nie podchodzi 🙂 Ostatnio staram się ograniczyć słodzenie, z dwóch do jednej (a najlepiej wcale) 🙂

    Lubię to

  2. Dziękuję za świetny wywiad i odkrycie przede mną kolejnego wspaniałego miejsca poświęconego Italii! Sama od niedawna zawzięłam się (tak, to dobre słowo), że samej nauczyć się włoskiego. Póki co, idzie mi całkiem nieźle, choć moja nauka ogranicza się do sesji z Duolingo i Memrise 😀 Staram się też codziennie albo obejrzeć coś w j.włoskim na YouTube, albo posłuchać podcastu włoskiego lub nawet radia. Systematyczność sprawia, że i angielski stał się mi bliższy 😉

    Lubię to

  3. Znam Sabinę niemal od początku blogowania (mojego). Uwielbiam jej wpisy i zawsze wszystko czytam, co tylko napisze:-) Blog Sabiny jest wyjątkowy, a umiejętność pisania i obserwacji godna pozazdroszczenia. Blog Dopieszczamy również bardzo lubię;-)

    Lubię to

  4. Bardzo dobry post. Fantastyczny wywiad ukazujący różne oblicza Italii 🙂 Bardzo profesjonalny i rzetelne. Gratuluję zarówno Tobie, jak i Sabinie 🙂 Pozdrawiam serdecznie z Wietnamu 🙂

    Lubię to

  5. Ciekawie napisane. Zainspirowałaś mnie, aby stworzyć coś podobnego o Danii, gdzie mieszkam od 8 lat. Co do Włoch – mam do tego kraju uczucia mieszane. Jednocześnie bardzo lubię Włochów, których spotkałam, ale kraj znam jedynie jako turysta. Chyba najbardziej irytują mnie włoscy macho, którzy sądzą, że jednym spojrzeniem na kobietę, są w stanie ją sobie zjednać. Przepadam za filmem „Wielke Piękno” i chciałabym doświadczyć Rzymu właśnie z takiej nostalgicznej perspektywy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s