Opublikowany w Co Wy na to?

Jak odpowiadać na głupie pytania?

Podobno nie ma głupich pytań, ale… są wyjątki od reguły. No cóż, pewnie każdy z Was choć raz w życiu usłyszał pytanie, które wprawiło go w zakłopotanie. I nie mam tu na myśli jednej z tych zagadek, które zadaje Hubert Urbański w „Milionerach”, gdzie stawką są duże pieniądze, a telefon do przyjaciela zawodzi. Chodzi mi raczej o takie sytuacje, gdzie pytanie wprawia nas w prawdziwą konfuzję, bo jest nie na miejscu.

Co mam na myśli?

Podam przykład. Jestem wysoka, więc zdarza się, że ktoś obcy, na przykład na ulicy, pyta mnie, czy gram w koszykówkę. Kiedyś odpowiadałam „nie”, myśląc, że w ten sposób zamknę temat. Najczęściej jednak mój rozmówca kontynuował wątek, twierdząc, że „zmarnowałam talent”, „powinnam jednak spróbować” albo „choć pograć w siatkówkę”, bo mam do tego „warunki”. Zdarzało mi się wdawać w polemikę i tłumaczyć, że jednak nie mam natury sportsmenki. Ale właściwie, dlaczego wdawałam się w te dyskusje? Czasem oczywiście są to miłe spotkania, ale są ciekawsze tematy to rozmów.

FOTA_TEKST

Pewna koleżanka zapytała mnie kiedyś, czy „próbowałam coś z tym zrobić?”. Zapytałam: „Z czym, ze wzrostem?”. Potwierdziła i doprecyzowała: „Czy nie myślałaś o tym, żeby zostać modelką?”. Oczywiście tak postawione pytanie podłechtało moje ego. Niemniej uważam, że uwagi dotyczące wyglądu innej osoby, jeżeli nie są to komplementy, warto zostawić dla siebie. A i z komplementami lepiej zachować umiar.

Kiedy niedawno po raz kolejny jakiś nieznajomy człowiek, który sam mógł się poszczycić nikczemnym wzrostem, zapytał mnie, czy gram w koszykówkę, odpowiedziałam pytaniem:

A czy pan jest dżokejem?

Jako mąż i nie mąż

Moja znajoma opowiadała mi, że kilka już razy zdarzyło się, że ktoś obcy, dopiero co poznany, zapytał ją, czy ma męża i dzieci. Przy czym spotkanie było na gruncie biznesowym, a pytanie zupełnie wyrwane z kontekstu. Znajoma początkowo pozwalała się w ten sposób egzaminować i odpowiadała, że ma partnera, ale to najczęściej nie wyczerpywało tematu. Zaraz bowiem pojawiały się kolejne pytania albo zdziwienie i dezaprobata. Teraz, jeżeli ktoś ją indaguje, odpowiada:

To moja prywatna sprawa.

Ja też znalazłam się kiedyś w ogniu tego typu pytań. Dawno niewidziany kolega ze studiów wystrzelił jak z procy serię pytań dotyczących mojego prywatnego życia. Czy coś w tym złego? Pewnie nie, gdyby nie fakt, że nigdy za sobą nie przepadaliśmy, więc nie miałam ochoty na zwierzenia. Na moją dezaprobatę, odpowiedział zdziwieniem: „Dziwna jesteś. Przecież to są normalne sprawy”.

Popytałam znajomych o to, jakie oni usłyszeli niezręczne pytania. Na liście pytań, które wywołują konfuzję znalazły się:

„Kiedy planujesz ciążę?”

„Może sprawicie Rysiowi siostrzyczkę?”

„Kiedy zamieszkacie razem?”

„Czy to mieszkanie masz za gotówkę, czy na kredyt?”

„Ile zarabiasz?”

„A w łóżku wam się układa?”

„Ile was to wesele kosztowało? Pewnie majątek?”

„Poprosił cię już o rękę?”

„Dlaczego zawsze jeździcie na wakacje za granicę? Polska jest taka piękna!”

„Zapomniałam kosmetyczki. Pożyczysz mi szminkę?”

„Co ty taka nerwowa. Jesteś feministką?”

Przy okazji pisania na temat głupich pytań, przypomniałam sobie historię nie do końca na temat.

Przed wielu, wielu laty usłyszałam na prowincjonalnym dworcu kolejowym zabawny dialog. Jakiś mężczyzna stał przede mną w kolejce do kasy. Poprosił bilet do Poznania. Kasjerka zapytała: — Normalny? Facet trzeźwo odpowiedział: — Jeszcze.

A Wam zdarzyły się podobne do opisanych wyżej historie? Jak reagujecie, kiedy słyszycie nietaktowne pytania? Jestem ciekawa Waszych opinii.

36 myśli na temat “Jak odpowiadać na głupie pytania?

  1. Ehh, to prawda. Niektórzy ludzie czasami nie mają taktu i nie myślą jak może się poczuć osoba zapytana. Bardzo prawdziwy i ciekawy post. Pozdrawiam! 🙂

  2. Szczerze ja bardzo bym chciał żeby ktoś tak często zadawał mi „głupie” pytania jak Tobie. Lubię wchodzić w dialog o jakimkolwiek charakterze. Czasami powinniśmy uczyć się od Amerykanów głupich dialogów 😀

    1. Mateusz, dzięki za szczerzy komentarz. Domyślasz się, że tekst jest nieco prowokujący. Pytanie o to, czy gram w koszykówkę bywa zabawne. Niestety, ludzie zadają czasem naprawdę nie na miejscu pytania, a nie każdy ma taki charakter, że ma ochotę na polemizowanie.

  3. Najlepiej chyba nie wdawać się w polemikę i od razu informować rozmówcę, że na pewne tematy nie rozmawiamy. Tylko… czasem jest to niesamowicie trudne. I nie, to nie są normalne sprawy (jak stwierdził Twój kolega). Każdy potrzebuje odrobiny prywatności, tyle że każdy nieco inaczej tę prywatność rozumie;)

  4. Jako, że jestem tzw. singielką z odzysku, czyli po rozwodzie, często słyszę pytania z kategorii: „Całe życie zamierzasz być sama?”, „Gdzie ten facet?”, „Masz już kogoś?”. Irytują mnie takie zapytania, zwłaszcza od osób z rodziny, które wiedzą w jakiej jestem sytuacji. Wg mnie pytanie osoby samotnej, czy w końcu kogoś znalazła to totalne faux pas.

    1. 🙂 Podpisuję się! Wiadomo, że wszystko zależy od kontekstu i stopnia zaprzyjaźnienia, ale inaczej się rozmawia z najlepszą przyjaciółką, a inaczej przy rodzinnym stole, gdzie czasem ta rodzina widzi się dwa razy do roku, w święta! 🙂

  5. Temat bardzo ciekawy i z tego co piszesz – prawdziwy. Niestety, nie mogę sobie przypomnieć takiego pytania do mnie. Jednak uważam, że wszystkie pytania dotyczące osobistych spraw nie powinny być zadawane w sytuacji, gdy pytający nie jest naprawdę bliską osobą. A już niedopuszczalne są sytuacje, gdy pytają obcy.

  6. Mnie ludzie wciąż pytają czemu to w wieku 24 lat jeszcze nie mam chłopaka! 😀 Rodzina ze strony ojca jest przekonana, iż zostanę zakonnicą.

    Ja pytania takie zbywam. Odpowiadam coś pod nosem tylko żeby zadającego pytanie zadowolić i tyle. W przeciwnym razie drążyłby temat.

    Tak w ogóle to… Serio nie grasz w koszykówkę? 😀
    Pozdrawiam 😉

  7. Nie znoszę nietaktownych pytań, nawet kiedyś napisałam wpis „Kto pyta, czasem błądzi” :). Pytania, które najbardziej mnie drażnią, to: Dlaczego czytasz książki, dlaczego nie palisz i dlaczego nie schudniesz kilka kilogramów. Szału można dostać.

  8. A, i jeszcze zapomniałam napisać, że pół życia zadawano mi pytania, dlaczego nie mam chłopa, kiedy wreszcie będę miała dzieci, bo zegar biologiczny tyka, a może jestem lesbijką itepe. Kiedy wyjechałam do Włoch, ktoś to skwitował tak: żaden Polak ją nie chciał, więc Włoch się nad nią zlitował :). No cóż, każda potwora czy jak to było :).

  9. Ostatnio jest mnie dużo więcej. Na pytanie lub gratulacje z okazji narodzin potomka, odpowiadam niezbyt mile: „mam zbyt dobrze i D… mi urosła”. Myślę, że rozmówca zastanowi się potem kilka razy zanim złoży komuś gratulacje. Poza tym im peselek starszy tym mam wiekszy dystans do siebie.
    Kinga myślę, że byłabym tak wybitną jokejka jak Ty koszykarką 🙂

  10. Lubię żywe kolory, nie noszę czarnego. Więc kiedy zmarła moja mama to czerń była mi podwójnie przykra. Do tego nie przepadam za kotami. I pewnego wrześniowego popołudnia podczas spaceru z przyjaciółką spotykam kobietę (niezbyt lubianą) a ona wypala do mnie: „A ty co tak na czarno? Żałoba po kocie?”
    Przyjaciółka oznajmiła mi, że mina moja była powalająca. Ale grzecznie odpowiedziałam: „Niecierpię kotów i wścibskich chamów a żałobę noszę po mamie”.
    Do dziś kobieta na mój widok odwraca głowę.

    1. Nawet nie wiem, co Ci odpisać, bo historia, którą opisałaś jest bardzo przykra i niemiła – musiało być Ci bardzo przykro. Ludzie bywają bardzo nietaktowni.

  11. Ciekawy artykuł, chociaż przyznam, że mnie z reguły takie rzeczy nie irytują, jeżeli już to raczej nużą. Wielu ludzi lubi słuchać o cudzym życiu, zwłaszcza gdy nie posiadają zbyt wiele własnego.

  12. Jeszcze za czasów liceum jedna z dziewczyn z klasy powiedziała do mojej przyjaciółki ” No widzisz, jak się trochę umalujesz i ogarniesz to wyglądasz naprawdę bardzo ładnie, jak nie Ty!”. Nikt nie pytał ją o zdanie. Ja sama, również w liceum, tuż po wakacjach gdy rzuciłam jakieś 10 kg usłyszałam „Dobrze, że schudłaś, patrzeć się na Ciebie nie dało” pierwszy raz w życiu zupełnie odebrało mi mowę 😀

  13. Kiedyś odpowiadałam na takie zaczepki, ale w końcu przestałam przejmować się konwenansami i jeśli nie mam ochoty na spowiedź, to się nie spowiadam. W podobnym tonie pisałam notkę u siebie, o najbardziej wkurzających tekstach rzucanych do ciężarnej 🙂 Zapraszam.

  14. Na takie niedyskretne pytania zazwyczaj wymyślam jakąś zabawną, lekko złośliwą ripostę. Niestety zawsze po czasie i to jest dla mnie najgorsze w całej sytuacji 🙂 A tak na poważnie, to nie ma co dawać obcym ludziom wchodzić z buciorami w swoje życie. Nigdzie nie jest powiedziane, że na każde pytanie trzeba odpowiedzieć.
    Pozdrawiam ciepło!

  15. Jestem wegetarianka. Pytania typu „to co Ty jesz?” Zawsze mnie smieszyly. Ale teraz sa po prostu irytują. Nie wydaje sie już w dyskusje jak kiedyś.

  16. Tak się zastanawiam…I chyba nikt nie zadaje mi głupich pytań! Może kiedyś, ale dziś raczej nie. No, może nie bardzo wiem co mam odpowiedzieć, kiedy ktoś mnie pyta „jak tam mały?” kiedy nie zna prawie mojego syna. A oprócz tego…chyba nie mam takich problemów 🙂

  17. głupie pytania to całe moje życie od kiedy zbliżyłam się do 30tki…. napisałam zresztą też o tym post na blogu, bo już byłam mega wściekła. Skoro mam 30ci lat wszyscy dają sobie prawo do pytania o ciążę, bo jakimś czasie zaczełam odpowiadać pytaniem na pytanie: a Tobie jak się układa życie seksualne? I wtedy jest, że jestem dziwna. Ale potem też tłumacze, że to nietaktowane pytanie i radzę przemyśleć następnym razem, bo można komuś zrobić przykrość. A od kiedy jestem weganka to notoryczne bezsensowne dyskusje i ulubione pytanie: skąd bierzesz białko:) nagle wszyscy są dietetykami! a moja najnowsza odpowiedż: nie jem niczego co robi kupę.

  18. Ostatnio w windzie nieznajoma sąsiadka spytała, od kiedy mieszkam w tym domu, bo mnie nigdy nie widziała (dodam, że weszłam na klatkę ze swoimi kluczami, więc nie mogła mieć podejrzeń). Byłam grzeczna, bo w końcu jest ryzyko, że ją spotkam jeszcze, ale to naprawdę nie jej sprawa 🙂

    1. Powiem Ci szczerze, że jestem jeszcze w stanie takie zachowanie zrozumieć – pod warunkiem, że ta sąsiadka była miła. Wiadomo, że dobrze jest wiedzieć, kogo się ma za sąsiadów, zwłaszcza jak nie jest to apartamentowiec z portierem, bo zdarza się, że różni ludzie chodzą po klatkach i lepiej być ostrożnym. Ale mnie np. jeden pan pytał o to, czy mieszkam w tym blogu mniej więcej raz w tygodniu i zawsze dodawał, że ciągle ktoś jeździ na to ósme piętro. To było dziwne, ale może miał problemy z pamięcią 😀

  19. WItaj 🙂 ja też nie lubię opowiadać obcym ludziom o swoich prywatnych sprawach, robię się czasem bezczelna albo odpowiadam pytaniem na pytanie. Najgorsze są pytania typu „nie za wcześnie układasz sobie życie? Twój mąż zmarł niedawno… „(3 lata temu). Wtedy przestaje być miła.

  20. Nietuzinkowy temat, a bardzo prawdziwy, anegdotka na końcu prześmieszna 🙂
    Mnie chyba najbardziej irytują pytania o to, czy planujemy dziecko z mężem.
    Fakt, staram się podchodzić do tego z dużym dystansem, ale ludziom czasami brak wyczucia 🙂

Dodaj komentarz