Opublikowany w Filmy, Recenzje

Sumienie milicjanta

Film „Jestem mordercą” w reżyserii Macieja Pieprzycy miał premierę w 2016 roku, ale ja obejrzałam tę produkcję całkiem niedawno, bo przy okazji pokazów filmowych na tegorocznej warszawskiej Script Fieście. 

Po seansie czułam się nieco skonfundowana — oglądając wcześniej trailer, spodziewałam się zupełnie innego filmu, a może trafniej: o kimś innym. Choć historia nakręcona przez Macieja Pieprzycę inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, a dokładniej postacią „Wampira” — seryjnego mordercy kobiet, który w latach 70’ grasował na Śląsku, to na pierwszy plan wysuwa się inny bohater — milicjant Janusz Jasiński. W tej roli oglądamy Mirosława Haliszewskiego, a postać Wiesława Kalickiego vel „Wampira” wykreował Arkadiusz Jakubik.

Jestem mordercą_reż. Maciej Pieprzyca
Fot. Robert Lis/ Mat. prasowe Next-film

Poszukiwania „bestii” nabierają tempa dopiero wówczas, kiedy jedną z jego ofiar zostaje siostrzenica pierwszego sekretarza partii. Wtedy też porucznik Jasiński zostaje szefem grupy dochodzeniowej, która ma odnaleźć niebezpiecznego mordercę.

Propaganda sukcesu

Jasiński początkowo nie jest zadowolony z awansu, bo zdaje sobie sprawę jak duże brzemię odpowiedzialności na nim spoczywa. Wie, że musi się wykazać, a w PRL-owskiej rzeczywistości nie ma miejsca na wątpliwości i moralne dylematy. I robi wszystko, co w jego mocy, aby rozwiązać kryminalną zagadkę. Czyta książki, żeby zgłębić metody rozwiązywania takich spraw przez zachodnią kryminalistykę, korzysta z jednego z pierwszych w Polsce komputerów, zasięga rad u angielskiego kryminologa, a wszystko po to, aby odnaleźć „Wampira”. Choć zespół, z którym przyszło mu pracować jest początkowo sceptycznie do niego nastawiony, to wkrótce się do niego przekonuje, a on sam może także liczyć na poparcie zwierzchników.

Jestem mordecą_Piotr Adamczyk
Fot. Robert Lis/ Mat. prasowe Next-film

Jaki z niego „Wampir”…

Wreszcie trafia na trop Wiesława Kalickiego — śląskiego robotnika, mieszkańca familioków, kochającego ojca i zdradzanego męża. Mężczyzna sprawia wrażenie poczciwego dziwaka, niezaradnego i nieszkodliwego, ale wszelkie poszlaki wskazują na niego. Kalicki zostaje zatrzymany, a zeznania jego żony pogrążają go na dobre.

Porucznik zbiera od zwierzchników pochwały i wkrótce odcina kupony od sukcesu — dostaje przydział na luksusowe mieszkanie w dzielnicy, którą zamieszkują partyjni notable, zaczyna wraz z rodziną wieść dostatnie życie. Ale wtedy pojawiają się też wątpliwości: czy na pewno wsadził za kraty właściwego człowieka?

Jestem mordercą_reż. Maciej Pieprzyca (2)
Fot. Robert Lis/ Mat. prasowe Next film

W co oni grają?

Jednocześnie na swój sposób zaprzyjaźnia się z Kalickim — daje mu fory, zaprasza do swego gabinetu, odwiedza w święta i częstuje smakołykami, pozwala obejrzeć mecz w telewizji. Między milicjantem a „Wampirem” rodzi się specyficzna nić przyjaźni i zaufania. Ale być może jest to wyrachowana gra, którą prowadzi Jasiński, żeby wydobyć z „Wampira” jak najwięcej informacji i upewnić się, że posadził właściwego człowieka. Tyle że Kalicki nie mówi niczego szczególnego.  Nie otwiera się i do niczego nie przyznaje. A może to on prowadzi tę grę? Nic tu nie jest oczywiste.

Jestem mordercą_Michał Żurawski i Mirosław Haniszewski
Fot. Robert Lis/ Mat. prasowe Next-film

To nie czas(y) na wątpliwości

Jest taki przejmujący moment w tym filmie, kiedy widz, patrząc na twarze tej dwójki bohaterów jest przekonany, że jeden z nich jest ofiarą manipulacji. I niekoniecznie jest nią porucznik Jasiński.

Jestem morderca_Mirosław Haniszewski
Fot. Robert Lis/ Mat. prasowe Next-film

Tych znaków zapytanie jest wiele i widzi to także zespół Jasińskiego, ale on sam tłamsi w sobie wszelkie wątpliwości, bo ma wiele do stracenia. Ani odejście od niego żony, ani odwrócenie się najlepszego kolegi nie są go w stanie zawrócić z drogi, którą wybrał. Propaganda sukcesu w socjalistycznym kraju zdaje się być cenniejsza niż próba rozwiązania kryminalnej zagadki, a manipulacja i kłamstwo ważniejsze niż prawda.

filmok Film pt. „Jestem mordercą” w reżyserii Macieja Pieprzycy to seans warty obejrzenia. Wiernie odtworzone realia PRL-u — wiarygodne scenografie, kostiumy, a przede wszystkim świetnie odwzorowane uwarunkowania socjologiczne i polityczne uwiarygodniają film i jego przekaz.

Plejada dobrych, ale nieopatrzonych aktorów to kolejny walor tej produkcji. Mirosław Haniszewski, Wiesław Kalicki, Michał Żurawski, Magdalena Popławska, Agata Kulesza, czy  Piotr Adamczyk stworzyli świetne kreacje.

Warto zwrócić też uwagę na warstwę językową produkcji i świetnie napisane dialogi. Choć film ten jest thrillerem psychologicznym, to nie brakuje w nim słodko-gorzkich scen i dialogów, które oddają absurdy siermiężnych PRL-owskich czasów.

Reżyseria: Maciej Pieprzyca
Scenariusz: Maciej Pieprzyca

Materiały prasowe – fotosy z filmu udostępnił Next-film za co serdecznie dziękuję.

9 myśli na temat “Sumienie milicjanta

  1. Zupełnie zapomniałam o tym filmie. Koniecznie muszę go zobaczyć! Te realia PRL-u przypominają mi „Obywatela” z 2014 roku (w rolach głównych Jerzy Stuhr i Maciej Stuhr). Jeśli nie widziałaś, polecam – myślę, że ma podobny klimat.

  2. Nie wierzę w winę Marchwickiego. Oglądałam kiedyś film dokumentalny o tym samym tytule i byłam zszokowana tym, czego się z niego dowiedziałam. Ten również chętnie zobaczę, choć na pewno nie w kinie. 🙂

  3. Sama widziałam ten film i kiedy czytam Twoją recenzję mam wrazenwrażenie jakbym zgadzala się z tym w 100% i miała inne zdanie w tylu samo; równocześnie.

  4. Jeśli zdecyduję się obejrzeć ten film to chyba bardziej dla tych odtworzonych realiów PRL, o których piszesz. A tak w ogóle to ciągle jest on jeszcze grany?

Dodaj komentarz