Opublikowany w Książki, Recenzje

Walentynki -okiem sceptyka

walentynki_koloW stronach, z których pochodzę mówi się dosadnie, że „Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy…” — no właśnie, kończy się oczywiście różnie, czasem dość gwałtownie i nieprzyjemnie. Mimo wszystko uważam, że jeżeli owa miłość się zdarza czy jak ktoś woli przytrafia, to warto podjąć rękawicę i trochę się poboksować z losem w imię romantyzmu. Z reguły pozostają bowiem po takim starciu jakieś miłe wspomnienia, czasem coś więcej. Jeżeli ktoś ma trochę talentu, to może nawet przekuć takie miłosne historie w jakieś literackie dzieło na miarę „Anny Kareniny”.

Jabłuszko modyfikowane genetycznie

Kiedy jednak dziś wspominam moje młodzieńcze oczekiwania dotyczące zbawiennej mocy miłości, która przenosi góry, to widzę jak bardzo były one naiwne. Nie dlatego, że miłość nie ma wielkiej siły. Z pewnością ma, skoro ludzie pozostający pod jej wpływem dostają małpiego rozumu. Wielka miłość niejedną górę przeniosła, niejedną wojnę wywołała, niejeden związek rozbiła, niejedno drzewo zasadziła. Miłość buduje, miłość rujnuje — czy jakoś tak.

walentynki_milosc

W młodości łatwo ulegamy obiegowym — mniej lub bardziej naukowym opiniom, jakoby związek dwojga ludzi przypominał koegzystencję dwóch połówek tego samego jabłka czy jak wolą mieszkańcy południa Europy, tudzież innych ciepłych zakątków naszego globu — pomarańczy. Nic bardziej mylnego. Platońskie połówki to mit, na dodatek bzdurny i niebezpieczny.

Dziękuję, lustro już mam

Oczekiwanie, że znajdziemy swego własnego klona i stworzymy z nim satysfakcjonujący związek jest z góry skazane na niepowodzenie. I to nie dlatego, że jesteśmy tacy unikalni i wyjątkowi.  Wręcz przeciwnie. Odszukanie w gąszczu ludzkości kogoś do nas podobnego pod względem charakteru czy wyglądu nie jest wcale takie skomplikowane. Najczęściej nieświadomie przyciągamy do siebie osoby, które posiadają podobne do nas deficyty. Ale pomyślmy, kto by chciał dublować deficyty? Połowa populacji! I na tym właśnie polega magnetyczny i zwodniczy urok miłości.

Miłość jak z książki

Z jakąś dekadę temu, obsesyjnie wręcz próbowałam zgłębić temat miłości i zrozumieć, na czym polega fenomen zakochania. W tym czasie kupiłam sporo lektur, które miały mi w tym pomóc. Na mojej liście znalazły się książki, które zagadnienie miłości traktowały naukowo, popularno-naukowo, filozoficznie, lirycznie, czy wreszcie psychologicznie. Pominę kilka kompletnych nieporozumień, jakimi są pseudonaukowe pozycje pokroju „Kobiety pragną bardziej”, czy „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus” — ich lektura okazała się stratą czasu. Chciałam Wam jednak polecić kilka pozycji, które traktują o miłości i związkach, ale w sposób nieszablonowy. Czy miłość jest przereklamowana? Nawet jeśli, to chapeau bas dla tego, kto wymyślił tę światową kampanię reklamową.

Biblioteczka zakochanych:

walentynki_serduszkoJak zaczyna się miłość. Pierwsze trzy minuty,
M. L. Moller, Nisza, Warszwa 2006.

Prof. dr medycyny Michael Lukas Moeller był psychoanalitykiem. Do kwestii miłości podchodził analitycznie, drobiazgowo przyglądając się wszelkim aspektom tego zagadnienia. Choć chwilami ta książka przypomina rozprawę naukową, to jednak nie jest nudna.

Książka_Pierwsze_Trzy_Minuty.JPG

Autor próbuje w niej wyjaśnić, jak się rodzi miłość. Co decyduje, że wybieramy tego, a nie innego partnera. I stawia śmiałą tezę, że los pary decyduje się w pierwszych trzech minutach znajomości. Moller, snując swoje rozważania, odwołuje się przede wszystkim do osiągnięć psychoanalizy. We wstępie do książki pisze:

Nieświadome bezbłędnie rozpoznaje nieświadome, powiada psychoanaliza. Zdanie to jest dla mnie kluczem do zrozumienia dynamiki związku

(Jak zaczyna się miłość. Pierwsze trzy minuty, M. L. Moller, Nisza, Warszawa, 2006.  s.9).

Przywołuje też wyniki różnych ankiet, które wypełniały zakochane pary. W ankietach padają pytania m.in. o to, gdzie się poznali, z czym im kojarzy się zakochanie, o czym rozmawiali w trakcie tego pierwszego spotkania. Cytuje nie tylko wypowiedzi swoich bohaterów, ale także ojców psychoanalizy, filozofów i klasyków literatury. Przytacza m.in. cytaty listów Simone de Beauvoir i Jean-Paula Sartre, czy fragmenty z dzienników Anaïs Nin.

Według Mollera,

Żeby zrozumieć znaczenie pierwszej, magicznej chwili, trzeba pamiętać o jednym: powstająca wtedy struktura związku jest nie tylko niepowtarzalna, ona jest dożywotnia. Jak w żołędziu zawarty jest cały dąb, tak w pierwszych minutach kryje się zapowiedź całej przyszłości związku.

(Jak zaczyna się miłość. Pierwsze trzy minuty, M. L. Moller, Nisza, Warszawa, 2006.  s.78)

Najsilniej fascynują nas ci partnerzy, z którymi możemy, po pierwsze odtworzyć, po drugie, przezwyciężyć traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Miłość jest zatem próbą przerobienia nierozwiązanych zadań.

(Jak zaczyna się miłość. Pierwsze trzy minuty, M. L. Moller, Nisza, Warszawa, 2006.  s. 110)

walentynki_serduszkoSeks się liczy. Od seksu do nadświadomości,
Osho, Wydawnictwo Czarna Owca, 2009.

To książka dla koneserów. Nie każdy ją zrozumie, nie każdy ją polubi. Osho, czyli Chandra Mohan Jain urodził się w 1931 w Kuchwadzie, w Indiach, a zmarł w 1990 w Punie. To nauczyciel duchowy i hinduski guru. Był założycielem ruchu religijnego Neo-Sannyas i niezwykle płodnym autorem — wydał kilkaset książek. Ciekawostką jest jednak fakt, że książek nie pisał sam, ale zrobili to za niego jego uczniowie, spisując jego zarejestrowane na taśmach wykłady.

Książka_Osho.JPG

Już na pierwszych kartach książki pojawia się pytanie i próba na nie odpowiedzi:

Czym jest miłość?

Żyć nią i znać ją jest bardzo łatwo, ale trudno jest ją wyrazić w słowach. To tak jakby pytać rybę: „Czym jest morze?”. Ryba odpowie: – To jest morze. Jest wokół, wszędzie. Ale jeśli będziesz nalegał: — Zdefiniuj morze, proszę, nie tylko je wskazuj”– wówczas dla ryby problem stanie się naprawdę trudny.

(Seks się liczy. Od seksu do nadświadomości, Osho, Wydawnictwo Czarna Owca, 2009, s.13)

Ta książka to filozoficzna rozprawa, z której wynika, że zagadnienia miłości i seksu są nierozerwalne. Uderzający jest jednak fakt, że Osho prezentuje bardzo nowoczesne podejście do obu tematów.

walentynki_serduszkoMiłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera,
red. Johannes Neuhauser, Wydawnictwo Santorski & Co,
Warszawa, 2004.

Bert Hellinger to niezwykła, ale i kontrowersyjna postać. 25 lat spędził w zakonie, 16 lat przebywał na misji u Zulusów. Ma wszechstronne wykształcenie — studiował filozofię, pedagogikę i teologię.  Jest autorem rewolucyjnej metody zwanej „terapią ustawień rodzin”. Dla jednych geniusz, dla innych szarlatan.

Książka_Hellingwr_Miłość_Szczęśliwa.JPG

We wspomnianej książce przytoczone są przykłady takich terapeutycznych sesji. A oto cytat:

Hellinger: Niektóre pary mają tak zwane stanowiska i punkty widzenia. Wtedy jeden partner stoi po jednej stronie rzeki, a drugi po drugiej stronie rzeki. Gdy każdy reprezentuje tylko swoje stanowisko i własny punkt widzenia, wtedy stoją poza nurtem życia.
Rozwiązanie polega na tym, że wchodzi się do rzeki i pozwala nieść nurtowi. Wtedy można się spotkać.

(Miłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera, red. Johannes Neuhauser, Wydawnictwo Santorski & Co, Warszawa, 2004, s. 155)

walentynki_serduszkoDelta Wenus,
Anaïs Nin, Zysk i S-ka, Poznań, 1998.

A ta książka to już wisienka na torcie! Jeżeli zmęczycie się rozgryzaniem tajemnicy miłości, to powinniście sięgnąć po tę małą niepozorną książeczkę. To prawdziwa perełka literatury erotycznej. Wysublimowana, ale zarazem dosadna proza. Przy tej książce „Pięćdziesiąt twarzy Greya” to pamiętnik pensjonarki. Nic dziwnego, spod pióra przyjaciółki Henry’ego Millera musiał wyjść prawdziwy majstersztyk.

Ta książka jest tak bardzo nasycona erotyką, że nie udało mi się znaleźć choćby jednego grzecznego akapitu. Wszystkie są grzeszne 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Autor:

Piszę i skreślam. Więcej skreślam, niż piszę

20 myśli na temat “Walentynki -okiem sceptyka

    1. Dziękuje Iwona. Przyznam się, że czekałam na Twój komentarz i to z pewną obawą, bo cenię Twoje zdanie 🙂 Pamiętam, że opowiadanie „Miłość?” nie przypadło Ci do gustu, a ten wpis też nie był cukierkowy. Tym bardziej cieszę się, że Ci się spodobał.

      Lubię to

  1. Ostatnia pozycja zatem obowiązkowa, choć na mnie fenomen Anais Nin jakoś nie działa. A twoje przemyślenia dotyczące miłości w dużej mierze pokrywają się z moimi.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s