Opublikowany w Katowice, Miejsca

Trzynaście metrów pod ziemią

Pisałam Wam niedawno, że wybieram się do Katowic na plener fotograficzny. W tym mieście byłam wcześniej kilka razy, ale zawsze przelotnie i znałam je jedynie z perspektywy dworca oraz hali lotniska. Tym razem miałam okazję lepiej poznać ten szczególny punkt na mapie Polski, jego mieszkańców oraz odnaleźć kolejne dopieszczone kulturalnie miejsce — Muzeum Śląskie. Na dodatek byłam w Katowicach w wyjątkowym czasie, bo w Barbórkę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
W poszukiwaniu samego siebie… Muzeum Śląskie

Wyprawa po dobre kadry zamieniła się więc w pielgrzymowanie po katowickich zakątkach oraz w… poszukiwanie samej siebie. Okazało się, że Muzeum Śląskie to wymarzone miejsce nie tylko do poznania historii tego regionu, ale także do konfrontacji ze sztuką i… własną jaźnią. Zarówno ja jak i Pan Alter Ego byliśmy zachwyceni. Towarzyszył nam także mój kolega ze studiów podyplomowych – dr Tomasz Michalik, archeolog i kognitywista w jednym. Każde z nas – w swoim tempie i własnymi ścieżkami – przemierzało podziemne sale Muzeum Śląskiego, żeby w końcu ulec całkowitemu szaleństwu – najpierw przy dziwnej lustrzanej konstrukcji (na zdjęciu obok), a potem doznaliśmy prawdziwej iluminacji w Galerii jednego dzieła – ale o tym za chwilę.

Zacznijmy od tego, że do Muzeum trafiliśmy późnym popołudniem, po wielu perturbacjach i dobrych radach mieszkańców Katowic, którzy bezskutecznie próbowali nam wytłumaczyć, jak dotrzeć z osiedla Nikiszowiec do śródmieścia. Najlepiej sprawę ujął kontroler z miejskiej kolejki, który sugerował, żebyśmy szli „na przestrzał bloków”. Niestety, nie posłuchaliśmy jego dobrej rady. W końcu jednak na miejsce dotarliśmy i od razu byliśmy mile zaskoczeni. Po pierwsze Muzeum Śląskie pod osłoną nocy wygląda zjawiskowo. Przed oczami najpierw pojawiła się pięknie iluminowana wieża wyciągowa szybu kopalnianego oraz podświetlone szklane konstrukcje. Te ostatnie są świetlikami, dzięki którym za dnia wpada światło do umieszczonych pod ziemią muzealnych pomieszczeń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Muzeum Śląskie nocą

Jak się dowiedzieliśmy – siedziba Muzeum Śląskiego powstała na terenie byłej kopalni „Katowice”. Składają się na nią budynki pokopalniane, ale także nowe sale muzeum umieszczone trzynaście metrów poniżej poziomu terenu. Jest to prawdziwe podziemne miasteczko!

Była też i druga niespodzianka – bilet do muzeum w Barbórkę kosztował symboliczną złotówkę. Na dodatek każdy bilet ma specjalny kod, dzięki któremu można pobrać aplikację mobilną i potem odtworzyć swoją trasę przemierzania muzealnych wystaw. Jak nam powiedziała na powitanie jedna z pracownic muzeum – wystarczy po drodze skanować bilet w wybranych punktach.

W Muzeum znajdują się wystawy stałe — malarstwo: Galeria sztuki polskiej 1800-1945, Galeria sztuki polskiej po 1945 roku oraz Galeria sztuki nieprofesjonalnej. Spędziliśmy w tym miejscu sporo czasu, podziwiając dzieła mistrzów. Ja najdłużej zatrzymałam się przed obrazem Zdzisława Beksińskiego oraz instalacjami Władysława Hasiora. Mile zaskoczona byłam faktem, że w muzeum znalazły się fantastyczne rzeźby Stanisława Zagajewskiego – artysty samouka z moich rodzinnych stron, z Włocławka.

Do ekspozycji stałych należą także: Galeria śląskiej sztuki sakralnej, Laboratorium przestrzeni teatralnych oraz Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów. Ta ostatnia ekspozycja bardzo mnie zainteresowała. Właśnie dlatego przyjechałam do Katowic, aby lepiej poznać ten region! A po drugie – sama wystawa jest bardzo intrygująca, ciekawie zaaranżowana i niezwykle multimedialna. Pozwala naprawdę „dotknąć” historii Śląska. Nie sposób tu się też nudzić — można samemu decydować, nad czym zatrzymać się dłużej, do której części wystawy powrócić, gdzie przysiąść i posłuchać szeptów historii. To nowoczesne spojrzenie na przeszłość, które daje do myślenia.

Wspomniana wystawa pokazuje historię Śląska od czasów dawnych do 1989 roku. Nie brakuje tu zatem eksponatów z okresu, kiedy na ziemi śląskiej dokonywały się dziejowe przemiany – industrializacja, rozwój górnictwa, współistnienie na tym terenie różnych grup narodowych, wreszcie polityczne burze, strajki, walka o wolność i godność.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Blok z niespodzianką 😉

W tej części muzeum spędziłam sporo czasu, podziwiając misterne scenografie – np.odtworzone wnętrza śląskie – te dawne, a także te siermiężne z czasów PRL-u. Zaintrygowała mnie zrekonstruowana w wersji mikro ściana bloków z wielkiej płyty. W niektórych oknach paliły się światła. Kiedy podeszłam bliżej, okazało się, że można zajrzeć do wnętrza tych malutkich mieszkań i podejrzeć „życie” ich wirtualnych mieszkańców. W mieszkaniach z meblościankami rozgrywają się scenki. Dzięki hologramowej technice możemy podpatrzeć kilka różnych historii z życia blokowiska.

Hologramowe historie i jak śpiewał Lombard… szyby niebieskie od telewizora 😉 Niestety, zdjęcia nie oddają tej niewątpliwej atrakcji.

Ostatnim punktem naszego kulturalnego, niemal trzygodzinnego spaceru, po muzeum była wystawa izraelskiego artysty Daniego Karavana pt. Reflection / Odbicie / אָפּשפּיגלונג, która znajduje się w Galerii jednego dzieła. Było to dla nas niezwykłe przeżycie. Trudno to opisać słowami, ale wejście w tę lustrzaną przestrzeń wyzwala różne emocje. Pewnie u każdego ze zwiedzających są one inne. Nas – mam tu na myśli zarówno siebie, Pana Alter Ego, jak i Tomka opanowała radość, a może nawet coś w rodzaju głupawki. Warto dodać, że byliśmy bardzo zmęczeni, a ja dodatkowo w nie najlepszym nastroju, tymczasem lustra zadziałały jak antydepresant.

Dla mnie lustra to już od dziecka bardzo ważny motyw. W moim rodzinnym domu stała w pokoju babci toaletka ze składanym trzysegmentowym zwierciadłem – kiedy się odpowiednio ustawiło jej „skrzydła”, można się było oglądać pod różnymi kątami. Odbicie zyskiwało wówczas jakiś dodatkowy, ukryty, a może naddany wymiar. Czytaliście moje opowiadanie „Między piętrami”? To na pewno wiecie, co mam na myśli. Dzisiaj robię lustrzane autoportrety, szukam krajobrazów ukrytych w taflach wody, intrygują mnie „odbicia” rzeczywistości, ale nie znoszę „Alicji z krainy czarów”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Reflection/ Odbicie. Niezwykła instalacja Daniego Karavana w Muzeum Śląskim. I moja refleksja – od siebie nie można uciec… Fot. Tomasz Michalik.

Wracając do instalacji Daniego Karavana pt. „Reflection / Odbicie / אָפּשפּיגלונג/ אָפּשפּיגלונג”, muszę przyznać, że robi wrażenie. Pani kustosz poinstruowała nas, że przed wejściem na lustrzaną podłogę trzeba zdjąć buty. Zdziwiło mnie, że w ogóle można tam wejść. Przez chwilę byliśmy w tym lustrzanym wnętrzu sami, więc zaczęliśmy szukać swoich odbić i robić zdjęcia. Spędziliśmy tam sporo czasu. Na koniec dostaliśmy broszurkę dotyczącą tej instalacji z sugestią, żeby porównać nasze odczucia z oczekiwaniami artysty.

Instalacja została przygotowana przez artystę specjalnie z myślą o przestrzeni Galerii jednego dzieła w Muzeum Śląskim w Katowicach, a nawiązuje do wersów z  „Hamleta” Williama Szekspira. Lustra i biała wysoka drabina tworzą zaskakującą całość. Zwiedzający staje się nie tylko biernym widzem, ale także przez chwilę częścią tego dzieła. Uczucie totalne i niepowtarzalne.

Moja rekomendacja:

Edycja przy użyciu Lumia SelfieMuzeum Śląskie w Katowicach to miejsce dopieszczone kulturalnie pod każdym względem. Ciekawie pod względem architektonicznym i zaskakujące – bo usytuowane pod ziemią. Przyjazne dla osób niepełnosprawnych, bez barier.

Wystawy są zaaranżowane w sposób nietuzinkowy, nowatorski, zachęcający do zwiedzania i pogłębiania wiedzy.

Nie wieje tutaj muzealną nudą!

Pracownicy muzeum są bardzo życzliwi dla zwiedzających, służą swoją wiedzą, zachęcają do eksplorowania muzeum, ale nie robią tego w sposób nachalny. Czułam się bardzo komfortowo, wiedząc, że w każdej chwili mogę się o jakieś ważne dla mnie szczegóły dopytać.

W muzeum jest też bogato zaopatrzony sklepik z pamiątkami i kawiarnia, a po kilku godzinach zwiedzania kawa może okazać się zbawienna.

Dziś wiem jedno – do Muzeum Śląskiego wybiorę się z przyjemnością po raz kolejny i zazdroszczę wszystkim, którzy mogą na co dzień uczestniczyć w wydarzeniach przez nie organizowanych.

Muzeum Śląskie

 40-205 Katowice

T. Dobrowolskiego 1

http://www.muzeumslaskie.pl/

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Strajki. Czas walki o wolność. Instalacja – Muzeum Śląskie w Katowicach.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Podświetlone prostopadłościany… Muzeum Śląskie nocą
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wieża wyciągowa szybu kopalnianego widziana z perspektywy żaby – Muzeum Śląskie

17 myśli na temat “Trzynaście metrów pod ziemią

  1. Piękny przewodnik po wrocławskich zakątkach okraszony pięknymi zdjęciami. Przyznam, że we Wrocławiu bywałam tylko przelotnie, a mam ochotę kiedyś zatrzymać się tam na dłużej. Może podczas następnego pobytu w Polsce? 🙂

  2. Wstyd się przyznać, jestem rodowitą Katowiczanką i jeszcze tam nie byłam. Ale to chyba zgodnie z powiedzeniem – cudze chwalicie, swego nie znacie. Dzięki twojej rekomendacji na pewno się wybiorę w to miejsce.

    Pozdrawiam cieplutko.

  3. Niedawno na innym zaprzyjaźnionym blogu czytałam o Nikiszowcu, oglądałam zdjęcia ze starego śląskiego domu. Wywołały wiele wspomnień, bo podobnie było w domu mojej babci. Twój wpis mnie zainspirował – nie znam tego regionu ale podskórnie czuję, że trzeba się tam wybrać i na własne oczy zobaczyć to, o czym przeczytałam.

  4. Super jest coraz częściej słyszeć o rozwijających się instytucjach kulturalnych 🙂 Muzeum wygląda tak zachęcająco, że z chęcią bym się tam wybrała na wycieczkę 🙂 Pozdrawiam!

  5. Nie znam Katowic, jeśli byłam to jedynie przejazdem. Natomiast teraz po Twoim wpisie i relacji z Muzeum Śląskiego już wiem, że pojechać tam muszę!

Dodaj komentarz