Opublikowany w Lekcja pisania

Akcja redakcja

stalowkaNa dzisiejszej lekcji pisania chciałam Wam opowiedzieć o jednym z bardzo ważnych – końcowych etapów pracy nad książką, ale nie byle jaką, tylko historyczną i faktograficzną. Nie chcę w ten sposób umniejszać walorów beletrystyki, tylko pokazać, że praca nad taką publikacją jest wyjątkowo żmudna. Nawet wówczas, gdy jest to pozycja, która nie aspiruje do miana podręcznika uniwersyteckiego, a jedynie książki popularno-naukowej.

Przykładem takiej książki są „Wysokie progi. Opowieści z wyższych sfer” Krystyny Wasilkowskiej-Frelichowskiej. Tak, ta pani to moja rodzina 😉

Wydanie tej książki poprzedziły miesiące żmudnych przygotowań. Opracowanie tematu, research, zbieranie materiałów, wyjazdy, wywiady, godziny nagrań na dyktafonie, tygodnie spędzone w bibliotekach i Archiwach Akt Dawnych. A potem kolejne tygodnie pisania, autoryzowania, poprawiania. Uf… Wreszcie wydawało się, że książka została ukończona i gotowa, aby zaprezentować ją wydawcy. I tutaj dopiero zaczęły się schody.

Autorka na skraju załamania nerwowego! Na całe szczęście w odpowiednim momencie wkroczyła córka-redaktorka.

Moja mama miała pecha albo szczęście, że byłam pierwszą czytelniczką tej książki. Pecha, bo znalazłam w tekście mnóstwo nieścisłości i niestaranności. I nie mam tu na myśli warstwy faktograficznej, bo ta była bezbłędna, ale – jakby to nazwać – technicznej.

Nie będę Wam opisywać jak wygląda stylistyczna i językowa redakcja takiego tekstu, bo to temat na zupełnie oddzielny post, ale podzielę się moimi spostrzeżeniami na temat technicznych aspektów pracy nad literaturą faktograficzną. I po raz kolejny okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach…

Po pierwsze…

Przypisy, których w tej publikacji jest bardzo dużo, były bardzo chaotyczne, brakowało opisów zdjęć oraz podania ich źródeł.

pisanie_poprawki
Autorka załamana. Jak opisać te wszystkie zdjęcia? Czy na fotografii jest długowłosa Irenka, a może to jednak Mieciu?

Po drugie…

W książce miała być wykorzystana imponująca ilość archiwalnych zdjęć i źródłowych materiałów, takich jak rękopisy – większość z nich została zeskanowana, opisana i zapisana na płytach DVD. Krążki były co prawda podpisane, ale zważywszy na fakt, że od pozyskiwania zdjęć, do ukończenia książki minęło sporo miesięcy, wiele faktów autorce umknęło. Nie zapisywała szczegółów, bo wydawało jej się, że wszystko zapamięta. Kiedy jednak piszemy o ludziach, którzy nie są z nami spokrewnieni, takie detale jak fakt, że Irenka- ma długie włosy, a Mieciu binokle – naprawdę nie wnoszą wiele. Każdą taką informację musimy zanotować. Należało więc na nowo opisać zdjęcia, w taki sposób, aby także redaktor techniczny w wydawnictwie mógł dopasować je do odpowiednich rozdziałów. Zdjęć było tak wiele, że musiałyśmy wspólnie podjąć decyzję, które są najbardziej wartościowe, unikalne i wniosą coś do publikacji.

wp_20150908_002
Każde zdjęcie powinno mieć swoją metryczkę. Kto na nim jest, z którego roku pochodzi?

Po trzecie…

Koniecznością było także zrobienie porządnej alfabetycznej bibliografii, w której znalazły się także czasopisma i strony internetowe, z których autorka korzystała.

Po czwarte…

Postanowiłam opracować także spis przepisów kulinarnych, bo jest ich sporo w książce.

To była bardzo wyczerpująca praca – nie brakowało nerwowych sytuacji. Fakt, że była to książka mojej mamy nie ułatwiał sprawy. Krzyk, płacz, nieprzespane noce i ciche dni. Współpraca matki i córki nigdy chyba nie jest łatwa, ale w przypadku pracy nad książką bywa szczególnie uciążliwa. Udało nam się jednak w porę ugasić ten redakcyjny pożar. Książka została doskonale oceniona przez trzech niezależnych recenzentów naukowych, autorka została Stypendystką Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego, dzięki czemu zdobyła środki na wydanie książki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Adam Marszałek. Publikacja jest pięknie wydana i efekt końcowy jest naprawdę oszałamiający.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Wysokie progi” to dwanaście obszernych rozdziałów – powstanie każdego z nich poprzedzała archiwistyczna, a czasem wręcz detektywistyczna praca. Szperanie w starych dokumentach, przeglądanie mikrofilmów, rozszyfrowywanie zapisów z ksiąg miejskich pochodzących z XVII
-XX wieku to nie przelewki. Dziś obie wiemy, że zaczynając pracę nad tego typu książką, od samego początku trzeba być bardzo skrupulatnym i trzymać się planu. Dla wszystkich, którzy marzą o napisaniu książki, która będzie swoistą monografią, czy też książką faktograficzną, mam kilka rad. Stworzyłam dla Was DOBRY PLAN, czyli garść informacji, o których warto pamiętać, przygotowując się do pracy nad taką publikacją.

dobry_plan

„Wysokie progi”prezentuję się pięknie!

20 myśli na temat “Akcja redakcja

  1. Bardzo fachowy post. Przyda się każdemu, kto planuje wziąć się za pisanie. A że takich osób stale przybywa, tym bardziej twój poradnik jest wartościowy. Uważam, że jesteś bardzo dobrą redaktorką. Pozdrawiam

    1. Iwona, nawet się nie domyślasz, jak wiele dla mnie znaczą Twoje słowa. Mam duże doświadczenie, ale bloguję od niedawna, więc nie wiem jeszcze, jak formułować treści, aby były wartościowe, przydatne i ciekawe dla innych. Twój blog to dla mnie przykład profesjonalizmu i rzetelnej wiedzy, więc bardzo Ci dziękuję za Twój komentarz.

  2. Mój podziw jest ogromny, bo zadanie rzeczywiście miałaś niełatwe. I nie mówię tutaj tylko o takiej, a nie innej formie książki, ale o współpracy na linii matka – córka. Ja pewnie odpadłbym już na tym etapie, ponieważ strasznie trudno współpracuje mi się z rodziną i znajomymi. I to na każdej płaszczyźnie.

    Zakładam, że Wasza współpraca wymagała wielu kompromisów z obu stron i podziwiam, że udało Wam się dociągnąć ją do samego końca. I poniekąd współczuję Ci, bo masa żmudnej roboty za Tobą (zakładam, że non-profit), a jednak cały blask fleszy spadł na mamę 🙂

    Przy okazji pozdrawiam mamę 🙂

  3. Jestem wydawcą, więc wyobrażam sobie, ile włożyłaś pracy w prostowanie książki swojej Mamy. Powiem tak, odwaliłaś kawał dobrej roboty. 😉
    Ukłony dla Pani Krystyny Wasilkowskiej-Frelichowskiej 😀

  4. Szczerze mówiąc wszystko co tutaj napisałaś to dla mnie czarna magia.
    Mogę się wypowiedzieć jedynie na temat współpracy mama – córka.
    Podziwiam! Dałyście radę! U mnie skończyłoby się to draką.

  5. Mój tata pracuje jako redaktor i czasem jak widzę, jaka to ciężka dykta, to aż mnie dreszcz przerażenia przechodzi. Współodczuwam:D Ale również podziwiam!

  6. Dla mnie ciekawy tekst, bo to całkiem nieznany mi obszar – wygląda profesjonalnie i zachęcająco!

  7. Trafiłam na Twojego bloga w odpowiednim momencie – to moje marzenie, by napisać kiedyś książkę i zupełnie nie wiedziałam z czym to się je pod względem redakcji i detali. Wspaniale!

  8. Studiuję informację naukową i miałam przyjemność pracować jako redaktor, więc jak najbardziej podpisuję się pod Twoim postem! Przypisy i skrupulatne notowanie źródeł, to bardzo ważna część pracy przy pisaniu książki – zwłaszcza tego typu 🙂

  9. Pingback: Projekt książka

Dodaj komentarz