Opublikowany w Filmy

Skondensowane zło

szpuafilmowaMuszę przyznać, że czekałam na film Pitbull. Niebezpieczne kobiety” jak na Gwiazdkę – pełna oczekiwań i nadziei, że pod choinką znajdę wreszcie elektryczną kolejkę. Niestety, zamiast elektrycznej dostałam plastikową, z której poodczepiały się wagoniki i każdy pojechał w inną stronę.

szminka

Po pierwsze…

kobiety rzeczywiście są w tym filmie niebezpieczne, zepsute do szpiku kości i moim zdaniem w większości wypadków – zwyczajnie głupie. Mamy tu do czynienia ze złem w czystej postaci – bezrefleksyjnym, słabo umotywowanym psychologicznie i skondensowanym. Napisałabym z chęcią, że w tym filmie źli są wszyscy bez wyjątku, ale mijałoby się to z prawdą. Jest przecież poczciwy Gebels (Andrzej Grabowski) i praworządny Majami (Piotr Stramowski).

Po drugie…

film inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami, a sam Patryk Vega przyznaje, że nie zamieścił w nich wszystkich scen, bo były tak brutalne. Chwali się też tym, że dialogi są autentyczne (czytaj: zasłyszane) – i naprawdę tak rozmawiają gangsterzy i policjanci. Wszystko to martwi mnie jeszcze bardziej, bo tym samym reżyser stawia w tym filmie bardzo kiepską diagnozę społeczną. Czy to możliwe, że wokół nas dzieje się tak wiele zła? Patryk Vega nie pozostawia złudzeń, a na dodatek pokazuje policję jako grupę ludzi, którzy wykonują swoją pracę byle jak, od niechcenia, często nie przestrzegają procedur, są przemęczeni i zniechęceni. Ich brak zaangażowania można jednak wyjaśnić faktem, że mało zarabiają – takie wnioski można wysnuć z filmu.

Po trzecie…

gangsterzy za to mają klawe życie – szczęście im sprzyja, prawo im sprzyja, policjanci często także im sprzyjają, a już z całą pewnością niektóre policjantki.
Dialog Gebelsa ze świeżo upieczoną funkcjonariuszką Zuzą (Joanna Kulig) na pewno jest swoistym credo – zarówno psów, jak i gangsterów.

Oto poczciwy Gebels daje dobrą radę dziewczynie:

– Ty się nigdy nie przyznawaj – mówi.
– Do czego? – dopytuje Zuza
– Do niczego – precyzuje Gebels.

Co zabawne (zdaniem reżysera i większości osób na kinowej sali) tym samym niemal tekstem mówi jeden z gangsterów na sali rozpraw. Jeszcze o nic nawet nie zapytany, mówi, że się nie przyznaje. Sędzina dopytuje: Do czego? Gangster oczywiście odpowiada: Do niczego.

I jak tu się nie śmiać. Zabawne? Nawet bardzo. Prawdziwe? Zapewne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPo czwarte…

oczywiście trudno mówić o tym filmie, nie wspominając o dwójce głównych bohaterów, których to miłosna historia jest osią fabularną obrazu. Jak zapewnia Patryk Vega pierwowzory są całkiem realne,  a ich biografie to gotowy scenariusz na film. Trudno z tym polemizować. „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” powstał, a wątek dotyczący związku Cukra (Sebastiana Fabijańskiego) i Drabiny (Alicji Bachledy-Curuś) to rzeczywiście najmocniejsza strona tej produkcji. Ich relacja i perypetie to bez wątpienia oś fabularna filmu. I co ciekawe – spójna, bo melodramatyczna, a niemal zupełnie pozbawiona motywów komediowych, które towarzyszą innym wątkom tego filmu. Oczywiście, jakieś gagi też są – jak pyton, który pożre pieska Cukra, czy wybudowane przez gangstera tunele dla wiewiórek. Cukier jest piekielnie inteligentny i zdeterminowany, a motorem, który nakręca go do działania jest miłość do kobiety i dziecka. Drabina jest równie błyskotliwa. Na dodatek jest dobrą matką i na swój sposób wrażliwą kobietą, która nie może spokojnie patrzeć, kiedy jej współwięźniarka maltretuje dziecko. Zarówno Fabiański, jak i Bachleda-Curuś stworzyli wspaniałe, nietuzinkowe kreacje. Alicja jest niezwykle przekonująca jako Drabina i absolutnie przełamuje swój wizerunek ułożonej, schludnej dziewczyny. Gra genialnie, każdym milimetrem ciała, spojrzeniem, gestem. Tutaj nic nie jest przypadkowe – to przemyślana, dojrzała kreacja.

Po piąte….

ten film jest taki dobry, bo taki śmieszny. A g…uzik prawda. Jest tak śmieszny, że aż straszny. A napakowanie najzabawniejszych scenek w sześćdziesięciu sekundach, w których akurat pojawia się Marcin Opałka vel Strachu (Tomasz Oświęcimski) to jakieś totalne nieporozumienie.

pitbull2

Po szóste…

skoro film jest tak dobry, to dlaczego jest tak zły? Postaram się wyjaśnić, z jakiego powodu ta – w porównaniu do wcześniejszej odsłony „Pitbulla”, mnie nie urzekła. Moim zdaniem rozłazi się fabularnie, za dużo pobocznych wątków-wagoników, które rozjeżdżają się w różne strony. Szkoda, że historia Cukra i Drabiny nie pozostała główną. Nie wiem, jaką rolę w tej części odgrywał Majami – chyba głównie pantoflarza. I pojawia się paradoks – bo z jednej strony Majami zostaje wykastrowany (jeszcze te różowe jeansy), a z drugiej – staje się strzelcem wyborowym, czyli rozpłodowcem. Postać Olki (Maja Ostaszewska) – w poprzedniej części pełna i zabawna, teraz okazała się parodią samej siebie.

Po siódme…

Patryk Vega jest profesjonalistą i bystrym obserwatorem świata. Cenię go za to jak wielką wkłada pracę, przygotowując swoje filmy i jak bardzo chce je uwiarygodnić. W tym przypadku wsadził do jednego worka za dużo wątków i stworzył coś w rodzaju filmowej puszki Pandory. Moim zdaniem „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” zyskałby, gdyby Vega był nieco mniej szczery w pokazywaniu przestępczego świata albo powinien zacząć robić mocne dokumenty.

Po ósme…

mimo wszystko czekam na kolejny film Patryka Vegi 🙂

Pitbull. Niebezpieczne kobiety

Produkcja: Polska 2016
Reżyseria: Patryk Vega
Scenariusz: Patryk Vega
Premiera: 11 listopada

13 myśli na temat “Skondensowane zło

  1. Filmu nie widziałem, ale chyba rozumiem główny zarzut, jaki mu stawiasz. Wydaje mi się, że czasem w próbie uwiarygadniania wydarzeń fabularnych można pójść o krok za daleko. Bo jednak rzeczywistość rzeczywistością, a fabuła (czy powieściowa, czy filmowa) rządzi się swoimi prawami. I w tym przypadku chyba Vega zrobił ten jeden krok za daleko.

    Swoją drogą muszę chyba wziąć się za nadrabianie zaległości w związku z tą pozycją. I mówię tu zarówno o książkach, jak i filmach. Bo tyle już na ich temat słyszałem, a jakoś nigdy nie potrafiłem sprawdzić osobiście, jak jest naprawdę.

  2. Ja lubię filmy Patryka Vegi, a mój mąż – nie trawi ich. Obejrzałam najnowszego Pitbulla, bo czekałam na niego z niecierpliwością. Ale mam niedosyt. Tu nie było szału. Parę śmiesznych scen i rozłażąca się fabuła… Do Nowych Porządków to jednak Niebezpiecznym Kobietom daleko…

  3. Tego typu filmów raczej nie lubię oglądać w kinie, wolę poczekać i obejrzeć w zaciszu domowym, zresztą takie brutalne filmy niezbyt chętnie oglądam. Ostatnio skusiłam się na „Drogówkę” i … to był ciężki film, nawet trudno mi powiedzieć czy dobry czy zły, po prostu z moją ufnością, aż nie chce mi się wierzyć, że ludzie są tacy źli 🙁

  4. Nie zamierzałam iść do kina na ten film, a twoja recenzja mnie w tym tylko utwierdziła. Może zobaczę w telewizji, jak już tam trafi.

  5. Podejście drugie do komentarza. Od samego początku wiedziałam jaki to będzie film i do jakiej publiczności on trafi, w czyje gusta się wstrzeli. Wystarczyło mi pół minuty zwiastunu. Dlatego też, nie poszłam na niego do kina, bo na całe szczęście nie jestem takim typem człowieka. Nie wierzę Vedze i jego tekstom, że to wszystko jest inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Jeśli chcesz zobaczyć co naprawdę dzieje się w wydziale kryminalnym warszawskiej policji, proponuję Ci jego serial dokumentalny pt. „Prawdziwe psy”. To doskonały obraz przedstawicieli polskiego prawa, wstrząsający. Wtedy Vega potrafił zrobić coś dobrego, potem był Pitbull cz1., a potem Vega się skończył. Teraz tylko unosi się na fali swojej popularności i tworzy gnioty.

Dodaj komentarz