Opublikowany w Lekcja pisania, Słowa

Muza nie przybędzie

stalowkaJak znaleźć dobry temat na tekst – opowiadanie, powieść, artykuł, reportaż?

Nie warto się łudzić. Muzy może i opiekowały się starożytnymi twórcami, ale współczesne gryzipiórki muszą liczyć przede wszystkim na siebie. Podobnie rzecz ma się z weną. Jest jak Yeti – wszyscy o niej słyszeli, ale nikt jej nie widział. Natchnienie? Sprawdza się u poetów i to nie u wszystkich. Każdy rzetelny dziennikarz, publicysta, pisarz, reporter, poeta, czy copywriter przyzna, że pisanie to przede wszystkim ciężka praca. Niedawno wspominałam Wam, w jaki sposób poradzić sobie z syndromem „białej kartki” i napisać pierwsze zdanie. Jeżeli będziecie mieć pomysł na tekst, to wymyślenie pierwszego akapitu okaże się igraszką. Znalezienie dobrego tematu nie jest jednak łatwe.

filmokPo pierwsze…
obserwuj. Życie jest najlepszym scenarzystą, dlatego warto mu się uważnie przyglądać. Co mówią ludzie w tramwaju? Jakie rozmowy toczą przez telefon? Jakie zabawne sytuacje zdarzają się w Twojej pracy? Ludzie robią naprawę dziwne rzeczy – zdarza się na przykład, że w korporacyjnej kuchni gotują sobie pierogi w czajniku albo parzą śmierdzące lecznicze herbatki, choć ich jedyną dolegliwością jest miękki kręgosłup. Świat jest zbiorem niezwykłych opowieści. Wystarczy patrzeć.

filmokPo drugie…

czytaj książki klasyków i uznanych współczesnych pisarzy. Jeżeli sam nie czytasz, nigdy nie napiszesz dobrego tekstu. Mama do dzisiaj nie może mi wybaczyć, że w dzieciństwie gardziłam kupowanymi mi w tonach książkami. Zainteresowała mnie  jedynie „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej. Na szczęście w porę nadrobiłam też inne lekturowe zaniedbania.

Warto także czasem przekartkować tabloidy – sam dosadny tytuł i zdjęcie mogą zainspirować do napisania jakiegoś opowiadania grozy.

filmokPo trzecie…  notes

notuj zasłyszane rozmowy, ciekawe powiedzenia, slogany, hasła na murach, inspirujące myśli i cytaty. Jeżeli tworzysz tekst literacki, np. opowiadanie lub prozę, odradzam Ci cytowanie innych. Pisz tak pięknie i ciekawie, żeby to Ciebie cytowali.

filmokPo czwarte…

odwiedzaj galerie, muzea, bywaj w teatrze, kinie. Idź na koncert, posłuchaj dobrej muzyki. Nie idź na łatwiznę i nie schlebiaj własnym gustom. Jeżeli nie przepadasz za sztuką współczesną, wbrew sobie pójdź na taką właśnie wystawę. Będzie to dla Ciebie rozwijające doświadczenie.

Wybierz się sam do kawiarni, usiądź przy oknie, delektuj się kawą i obserwuj ulicę. Świat jest starym erotomanem – gawędziarzem. Jak będziesz się uważnie w niego wsłuchiwać, na pewno coś ciekawego usłyszysz.

filmokPo piąte…

słuchaj ludzi – większość z nas uwielbia opowiadać o sobie zupełnie obcym ludziom. W przeciągu zaledwie kilku dni poznałam w ten sposób garść ciekawych historii – przysiadł się do mnie pewien starszy pan i zaczął opowiadać  o dokuczającej mu od lat kontuzji, a chwilę później pokazywał mi już swoje zdjęcia w wojskowym mundurze. Jak się okazało to zawodowy spadochroniarz. Przypadkiem usłyszałam o dziewięćdziesięciolatku, który jako malec występował wraz z rodzicami w cyrku – wykonywał trudne akrobacje pod kopułą. W czasie wędrówki w lasach Beskidu Niskiego zaczepiła mnie pani, która doradzała mi spacery z kijkami, a przy okazji opowiedziała spory rozdział swojej biografii.  Tacy ludzie to idealni bohaterowie reportaży.  Nawet jeżeli nie masz ambicji bycia drugim Kąkolewskim, to takie historie są po prostu niezwykle inspirujące.

filmokPo szóste…

bądź wierny sobie, uczciwy i rzetelny. Banał, ale ułatwia spokojny sen. Jeżeli będziesz pracować w dużej redakcji, ale nie na stanowisku redaktora naczelnego, nie zawsze będziesz mieć swobodę wyboru tematu. Często jest on z góry narzucony albo w konkretny sposób formatowany. Warto jednak zawsze kierować się zasadą odpowiedzialności za naszego bohatera. Zdarzyło mi się odmówić zrobienia tematu, bo był niezgodny z moim poczuciem przyzwoitości. Mina szefa – bezcenna. Uważam, że sponiewierać bohatera można tylko wtedy, gdy się tworzy literacką fikcję.

Autor:

Piszę i skreślam. Więcej skreślam, niż piszę

27 myśli na temat “Muza nie przybędzie

  1. Coś mam szczęście dzisiaj do czytania dobrych tekstów. Twój bardzo mi się podoba. Szukanie tematu to trudna sztuka. Życie już mnie nauczyło że trzeba słuchać. Kilka tematów na moim blogu pojawiło się właśnie z takich zasłyszanych, cudzych problemów.

    Lubię to

  2. Dlaczego wolę być korektorem niż np. copywriterem? Właśnie dlatego, że nie grozi mi syndrom pustej kartki czy białego ekranu. Czasem mam pomysł na tekst i wenę niezbędną do jego napisania, czasem nie. Pisać mogę, ale nie muszę. I to jest piękne…

    Lubię to

  3. Wczoraj wracając wieczorem z pracy do domu, w deszczu i ciemności -obserwowałam, i w emocjach z pozycji telefonu jak tylko wpadłam do domu napisałam tekst! A w pracy kilka dni temu, koleżanka opowiedziała mi przykrą sytuację jaka ją spotkała i jej niepełnosprawnego syna, prosząc na koniec abym o tym napisała. Coraz bardziej kocham to co mogę robić w sieci! Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  4. Rady świetne i na pewno pomocne, a porównanie weny do Yeti mnie urzekło 🙂
    Nie piszę (poza blogiem) i raczej nie zacznę – dumnie zasiadam w gronie tych, którzy tylko czytają. Do tego na szczęście wena nie jest mi niezbędna, chociaż wiadomo – czasem chęci brak 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Zwłaszcza pod parzystymi punktami podpisuję się obiema rękami 😉 To bardzo ważne co piszesz o odpowiedzialności za bohatera. Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że u współczesnych twórców (nie tylko literackich) w ogóle widoczny jest brak odpowiedzialności za podmioty jak też środki wyrazu.

    ps.Blog fantastyczny, zapisuję się na lekcję pisania 😉 będę zaglądać! 🙂

    Lubię to

    1. Bardzo dziękuję! Pozwolę sobie na emocjonalną odpowiedź – to najmilszy jak do tej pory komentarz. Cieszę się, że będziesz tu zaglądać, to mnie mobilizuje do dalszego pisania. Jeżeli chodzi o odpowiedzialność za bohatera, myślę, że to ważna kwestia, o której każdy piszący zawodowo powinien pamiętać. Zwłaszcza, że media w dobie internetu mają tak duży zasięg, że naprawdę łatwo kogoś skrzywdzić, pisząc nierzetelny artykuł czy reportaż.

      Lubię to

  6. Po siódme – wyczekuj.
    Mój pomysł na powieść, którą od trzech lat rozwijam, pojawił się, kiedy akurat wraz z przyszłym teściem heblowaliśmy deski na jakieś tam futryny. Jeżeli potrzebuję pomysłu „na już”, wówczas wybieram się do łazienki, napełniam wannę gorącą wodą, zanurzam się po szyję i czekam. Zawsze pomaga.

    Z drugiej strony tzw. „muza” to tylko punkt wyjścia. Daleko się na niej nie zajedzie bez gruntownego i rzetelnego przygotowania, które z „uniesieniami” i „wielkimi improwizacjami” nie ma nic wspólnego. To żmudna, czasochłonna robota, która w jakichś 90% na nic się nie przyda. No właśnie, ale te 10%…

    Lubię to

    1. Masz rację, warto czekać na ten odpowiedni moment, żeby zacząć pisać – byle nie za długo. Wiem z mojego doświadczenia, że teksty, nad którymi pracuję bardzo długo, są jakieś takie wymęczone i potem mnie samej się nie podobają. Ale czy mają się one mnie podobać? Mam kilka takich projektów tekstowych rozpoczętych, a nie skończonych, porzuceni, jak kochankowie, którzy się znudzili. Co z nimi zrobić? 🙂 Dobre pytanie!

      Lubię to

  7. Pingback: W pracowni Mistrza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s