Opublikowany w Obrazy

Czas i natura kontra architektura

Tak najkrócej mogę opisać trzy poniższe zdjęcia, które zrobiłam rok temu w Nieszawie. Każde z tych miejsc tętniło kiedyś życiem, w tych budynkach mieszkali ludzie, pracowali albo się uczyli.

p7082581Te drzwi prowadziły do sklepu, wcześniej był tam m.in. magiel.  Na piętrze tej niegdyś okazałej kamienicy znajdowało się mieszkanie małżeństwa krawców. Jako dziecko chodziłam tam z mamą. Pamiętam każdy detal ich pracowni – deski do prasowania, olbrzymie żelazka, bele kolorowych tkanin, porozrzucane wszędzie skrawki materiału, wielobarwne guziki i tasiemki oraz krawieckie manekiny. Na wprost wejścia stała toaletka z ogromnym lustrem, a na niej bibeloty pani domu. Toaletka pełniła podwójną rolę – nie tylko służyła gospodyni, ale mógł się w niej także przejrzeć się klient, który przyszedł na przymiarkę swojego nowego ubrania. Uwielbiałam tam chodzić, bo wszystko mnie fascynowało i ciekawiło.

p7082589Przyznam, że niewiele wiem o tym budynku mieszczącym się przy nieszawskim placu Kazimierza Jagiellończyka. Dzisiaj pozostała tylko frontowa ściana. Wewnątrz dawnego domu rosną drzewa. Ściana nie została zburzona prawdopodobnie dlatego, że – jak głosi plakietka znajdująca się przy drzwiach donikąd, ten budynek to zabytek.

p7082533Dzisiaj czarodziejski ogród, a kiedyś zwyczajny ogródek przy nieszawskim liceum ogólnokształcącym. Ukończyłam tę szkołę. W porośniętym bluszczem budynku mieściły się różne pracownie, m.in. języka polskiego. Pamiętam, że klasy były ogrzewane piecami kaflowymi. Jeszcze wcześniej był to teren folwarku przyklasztornego.

Nieszawa z roku na rok staje się coraz bardziej szara. Wielka szkoda, że tak niewiele pozostało z tych architektonicznych perełek, które zaświadczały o wspaniałej przeszłości miasta. Jeszcze bardziej szkoda, że nic nowego w ich miejsce nie powstaje.

 

2 myśli na temat “Czas i natura kontra architektura

Dodaj komentarz