Opublikowany w Filmy, Recenzje

Film: Ostatnia rodzina

recenzjaok

Nikt nie gwarantował ci, że życie rodzinne jest samą atrakcją. Nigdzie bezpośrednio nie wynika, że rodzina to jest co innego niż grono ludzi, którzy tak jak się lubią, tak się nie znoszą… – mówi w jednej ze scen filmu Zdzisław Beksiński do swojej żony Zosi.

Film Ostatnia rodzina w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego nie pozostawia złudzeń. Z najbliższymi nawet na zdjęciach nie wychodzi się najlepiej. Życie w rodzinnym stadle to ciągłe kompromisy. I stąpanie po polu milowym. Nietrudno zapalić lont, kiedy każdy z domowników jest oryginałem.

A rodzina Beksińskich to swoista galeria potworów. Zdzisław Beksiński (Andrzej Seweryn) to ceniony malarz. Ma swoje niegroźne dziwactwa, ale jest człowiekiem łagodnym, dobrze ułożonym, wycofanym. Tymczasem jego obrazy niemal krzyczą. Są mroczne, niepokojące, apokaliptyczne. Sam Beksiński niechętnie o nich rozmawia. Nie widzi nich katastroficznych wizji. Denerwuje się, że dziennikarze próbują jego obrazy interpretować, sięgając do słownika symboli.

szpuafilmowaAkcja filmu rozpoczyna się w 1977 roku. Beksińscy przeprowadzili się do Warszawy. Mieszkają na ulicy Sonaty 6. Pod jednym dachem żyją: Zdzisław, jego żona Zosia (Aleksandra Konieczna), pani Beksińska – schorowana matka malarza, a po jakimś czasie dołącza do nich babcia Stankiewiczowa – mama Zosi. Tomek (Dawid Ogrodnik) studiuje w Katowicach, ale wkrótce przenosi się do Warszawy. Rodzice kupują mu mieszkanie w sąsiedztwie, na Mozarta 6. Urządza tam swoją kryptę. Niestety, ze swojego mieszkania nie widzą okien syna. Kiedy Tomek zacznie na dobre ich szantażować samobójstwem, będą wieczorami spacerować wokół jego bloku. Jeżeli się pali światło w mieszkaniu syna – jest dobrze, mogą spokojnie spać. Jeżeli nie – wszczynają „czerwony alert”.

Zdzisław wyzna kiedyś, że nigdy nie uniósł ręki na syna, ale także nigdy go nie przytulił. Jak twierdzi – brzydzi się przemocy, ale jednocześnie boi, że mógłby się w niej rozsmakować.

W życiu Beksińskich pojawia się Piotr Dmochowski – prawnik z Paryża jest zafascynowany malarstwem Zdzisława. Wkrótce zostaje promotorem i propagatorem jego twórczości. Zosia nie ma o nim najlepszego zdania – nazywa go byczkiem Fernando. Piotr przez wiele lat pozostaje jednak przyjacielem domu, ale potem jest traktowany jako persona non grata. Ma swoje grzeszki na sumieniu.

Na pokładzie pojawia się „ósmy pasażer”- śmierć. Jest z nimi na co dzień, zagnieżdża się, nie odpuszcza, panoszy się po domu. Stała się nieodłącznym elementem życia Beksińskich. Nie wiadomo, czy sama się przyplątała, czy skorzystała z zaproszenia państwa Beksińskich. Zdzisław na swój sposób jest nią zafascynowany, a Tomek nieustannie z nią flirtuje. Kiedy stara Beksińska podupada na zdrowiu i nie wstaje już z łóżka, Zdzisław wraz żoną się nią opiekują. Urządzają w domu mały szpital. Zdzisław codziennie zagląda do pokoju Beksińskiej z kamerą, nagrywa i robi próbę lusterkową – sprawdza, czy oddycha. Niechętnie się do tego przed sobą przyznaje, ale jest zły na starą Beksińską, że jej agonia tak długo trwa.

Tomek. Studiuje, ale bez entuzjazmu. Niechętnie chodzi na zajęcia. Większość dnia przesypia. Kocha muzykę, mógłby jej słuchać pasjami. Doskonale zna angielski, tłumaczy więc listy dialogowe filmów. Wreszcie zaczyna pracę w Polskim Radiu. Jego audycje są inne, specyficzne i szybko zyskują miano kultowych. On nie czuje się jednak szczęśliwy. Wciąż przeżywa nowe miłosne upadki. I podejmuje kolejne nieudane próby samobójcze. Los nie chce mu w tym pomóc. Nawet z katastrofy lotniczej, którą przeżył w 1988 roku wychodzi niemal bez szwanku. Ale Tomek nigdy nie zrezygnuje i będzie się próbować zabić… aż do skutku.

Zofia. Dobra, cicha, łagodna, skromna, kobieta święta. Chyba jedyną jej wadą jest to, że pali papierosy. Ale jak nie palić, żyjąc pod jednym dachem z Beksińskimi. Delikatna, ale niezniszczalna. Do czasu. Choruje. Jedyną nadzieją jest operacja, ale Zofia nie chce się jej poddać. Nie boi się śmierci, ale paraliżu. W ostatnich miesiącach życia uczy Zdzisława podstawowych rzeczy, takich jak obsługa pralki. Zdzisław robi notatki. Zofia martwi się, gdzie będzie leżeć po śmierci. W grobowcu Beksińskich nie ma za wiele miejsca. Nie chciałaby też leżeć koło obcych, a tam jest jakaś mała trumienka, w której nie wiadomo, kto został pochowany. Beksiński podejmuje się wyremontować grób. Podsumowuje, że na grobowcu powinno być napisane:

Tu leżą Beksińscy. Pocałujcie nas wszystkich w dupę.

Dopóki była Zofia, była też rodzina. Kiedy Zofia umiera, już nic nie powstrzyma Tomka, aby szybciej wysiąść z tej „łódki”,  jaką jest życie. Zdzisław zostaje sam, ale paradoksalnie po śmierci syna oddycha z ulgą. Nie wszyscy potrafią zrozumieć, jaką udręką dla ojca było życie w ciągłym „czerwonym alercie”. Teraz już nie musi się o nikogo martwić. Tak jak biegacz po stracie nóg, już nie musi się troszczyć o zakup butów. Jest sam ze swoimi demonami.

Zdzisław Beksiński zostaje zamordowany 21 lutego 2005 roku. Chociaż ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa i monitoring, to wpuszcza do mieszkania młodego chłopaka. Nie musi się niczego obawiać, zna go, to syn znajomego – „złotej rączki”. Upiory nie istnieją. To ludzie okazują się upiorami.

filmok
Ten film trzeba zobaczyć

Ostatnia rodzina Jana P. Matuszyńskiego to coś więcej niż film. To trójwymiarowy obraz, który przenosi widza w sam środek rodzinnych perypetii. Nie czujemy się tam komfortowo. Raczej jak intruz, albo ktoś, kto niechcący usłyszał kłótnię, która toczy się za drzwiami. Jesteśmy skonfundowani, bo świat, który widzimy jest bardzo intymny, osobisty.

 

To nie jest film o fatum, które ciążyło nad rodziną Beksińskich, choć czarne chmury cały czas kłębiły się nad ich głowami.

Ten film nie jest także portretem wielkiego malarza, czy jego niezwykłego syna, ale studium rodziny z jej wszystkimi bolączkami, traumami, problemami, których nikt nie zamiata pod dywan. To wbrew pozorom także opowieść o miłości, przywiązaniu i lęku o drugiego człowieka.

Ostatnia rodzina to film, który oprócz entuzjastów będzie mieć bez wątpienia także przeciwników. Ci ostatni być może zauważą, że wykreowana przez twórców postać Tomka ma tutaj tylko jedno… chmurne oblicze. Ale kto powiedział, że ten film to wierne odwzorowanie biografii rodu Beksińskich?  Jak wiadomo, biografie niezwykłych ludzi lubią obrastać legendami. Ten film to próba uchwycenia mitu.

Jedno jest pewne, Ostatnia rodzina to obraz o którym nie sposób przestać myśleć. Wielka w tym zasługa nie tylko młodego reżysera, ale także odtwórców głównych ról: Andrzeja Seweryna, Dawida Ogrodnika, Aleksandry Koniecznej i Andrzeja Chyry. Wszyscy oni zagrali tak genialnie, że nie widzimy w nich aktorów, tylko Zdzisława, Tomka, Zosię i Piotra Dmowskiego.

Produkcja: Polska 2016
Reżyseria: Jan P. Matuszyński
Scenariusz: Robert Bolesto
Producent: Aurum Film
Dystrybucja: Kino świat
Premiera: 30 września

10 myśli na temat “Film: Ostatnia rodzina

  1. Pingback: Prognoza pogody
  2. Świetna recenzja. też byłam na tym filmie i mam podobne odczucia. Z tym, że ty napisałaś o tym fantastycznie – gdy czytam, myślę sobie, że chyba ja nie powinnam się w to pisanie bawić.

    1. Nie żartuj – każdy pisze inaczej, ma własny styl, wrażliwość, co innego chce przekazać. Najważniejsze jest, żeby te teksty były poprawnie napisane gramatycznie i stylistycznie, reszta jest pojęciem względnym 🙂

  3. Pingback: W pracowni Mistrza
  4. Szczególnie cenie sobie filmy, które dalekie są od banału, które poruszają ważne dla naszego funkcjonowania tematy. Koniecznie muszę wypożyczyć film.

Dodaj komentarz